Szczęśliwe dziecko

Dzieciństwo dla każdego z nas jest fundamentem, na którym opieramy się w dorosłym życiu. Może być on stabilny, wartościowy, dający siłę, ale też może być gruntem niepewnym i przypominającym pole minowe. Jaki fundament chcesz zapewnić swojemu dziecku?

Pytanie o to, jak wychować szczęśliwe dziecko, jest tak naprawdę pytaniem o to – jak wychować szczęśliwego człowieka.

Bycie rodzicem to zarazem piękna, jak i odpowiedzialna rola. Zarówno tata, jak i mama stają przed ogromnym wyzwaniem – trzeba małemu człowiekowi pokazać, jak wygląda świat, nauczyć wielu rzeczy, wskazać różne możliwości i przede wszystkim, towarzyszyć w jego drodze ku dorosłości. Dziecko uczy się przyglądając się rodzicom i otoczeniu, doświadcza, wchodzi w relacje z bliskimi. To wszystko go kształtuje, wyrabia w nim nawyki, przekonania, wartości… Jest to czas pakowania „bagażu” na całe życie – może go on uskrzydlić lub też przygnieść do ziemi… 

Szczęśliwe dzieciństwo – wartościowy bagaż na całe życie

Warto zadbać o to, by zapewnić dziecku dzieciństwo pełne miłości, akceptacji, poczucia bezpieczeństwa, radości z odkrywania świata. Atmosfera, jaka panuje w domu rodzinnym i postawa rodziców jest tu ogromnie ważna. To, co dziecko wyniesie z domu, będzie mu towarzyszyło w dorosłym życiu: wpłynie na to, jakie to życie będzie i jaki wyrośnie z niego dorosły człowiek: pewny siebie, słowny, otwarty na ludzi, odważny, potrafiący budować trwałe i dobre relacje, a może zakompleksiony, bezradny wobec problemów, nieodpowiedzialny…
 

 
↑ Internetowe warsztaty dla mam dostępne już w Polsce! ↑
 
Oto kilka rad, które pomogą wam budować szczęśliwe dzieciństwo waszym dzieciom oraz pozwolą uniknąć wielu błędów. Tych zdań i zachowań unikajcie jak ognia, gdyż nie tylko mogą odebrać dziecku szczęśliwe dzieciństwo, ale również wypalą pewnego rodzaju piętno, które będzie negatywnie rzutowało na całe jego dorosłe życie:
 
  • Jesteś głupi! Nic nie potrafisz! Jesteś niedobry! Nie jedz tyle, ty grubasie – kierując do dziecka takie i inne, podobne komunikaty wpajasz mu niskie poczucie własnej wartości i wpędzasz w kompleksy, które będą się za nim ciągnęły przez długie lata. Jeśli wmówisz dziecku, że jest złe, nic nie potrafi – ono będzie tak o sobie myśleć. Przyjmie rolę, którą nieświadomie mu narzuciłeś. Unikaj takich zadań – wskazuj raczej na konkretne, niewłaściwe zachowania  „Tak się nie postępuje, Nieładnie tak robić, Twoje zachowanie sprawa przykrość babci”, itp. (to zachowanie jest złe, nie dziecko).
     
  • Matematyka jest taka trudna, nie dasz sobie rady! Nie ma sensu, żebyś brał udział w przedstawieniu – przecież boisz się obcych ludzi! Wycieczka? – nie, to niebezpieczne. Twoja postawa i twoje zachowanie jest dla dziecka drogowskazem. Jeśli czegoś się boisz, duże prawdopodobieństwo, że ten strach przeniesiesz również na nie. Jeśli masz jakieś złe nawyki, przekonania, które tobie wpojono dawno temu – również jest szansa, że zaszczepisz/przekażesz je dziecku. Trzeba być bardzo uważnym, by nie zamykać dzieciom drogi tylko dlatego, że nam ją kiedyś zamknięto zdaniem „To jest zbyt trudne dla ciebie”.  To, że my czegoś nie potrafimy, uważamy za górę nie do zdobycia – nie znaczy wcale, że dla dziecka będzie nie do osiągnięcia. Niech samo się przekona, by później nie miało żalu do rodzica, że wpoił mu strach przed wyzwaniami i samodzielnością.
     
  • Mama zrobi. Nie wolno. Nie ruszaj. To niebezpieczne. Zostaw. Bardzo łatwo przychodzi rodzicom mówić NIE i wyręczać dziecko we wszystkim. Zapominamy, że „Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”. Mimo strachu o dziecko – warto dać mu przestrzeń do odkrywania, samodzielności, podejmowania własnych małych decyzji. Towarzysząc mu w tym, nawiązujemy z nim relację. Wysyłamy przekaz – jestem obok, kocham cię, akceptuję, pomogę…, ale możesz wybrać własną drogę. Niech dziecko cieszy się poznawaniem siebie i świata!
 
Dzieci i zegarki nie mogą być stale nakręcane. Trzeba im także pozwolić chodzić. 
Jean Paul
 
  • Nie mam czasu. Zajmij się sobą. Daj mi żyć. Nie widzisz, że pracuję? Z czasem bywa „krucho” w wielu rodzinach, jednak warto mieć na uwadze to, że dziecko tego czasu potrzebuje (bliskości, rozmowy, zabawy z rodzicem). Nie przychodzi po to, by mamie czy tacie „utrudnić” życie. Rodzic, nawet w napiętym planie dnia warto, aby próbował znaleźć choć chwilę na spędzenie czasu z dzieckiem, uważne wysłuchanie jego opowieści, czy nawet przeczytanie bajki na dobranoc. Zamiast przekazu „Odczep się, utrudniasz mi życie”, lepiej wysłać nieco inny – „Mama popracuje jeszcze 30 minut, a później się pobawi z tobą”, „Teraz nie mogę pójść z tobą się bawić, ale wieczorem razem poukładamy klocki”. Oczywiście komunikaty powinny być dostosowane do wieku dziecka – ważne, by zachować spokojny ton głosu i pokazać mu, że praca jest ważna dla rodzica, ale ono jest ważniejsze! Jeśli małemu dziecku wpoi się przekonanie, że rodzic nie ma dla niego czasu, przestanie do niego przychodzić ze swoimi problemami, dylematami. Nie będzie pomiędzy nimi zaufania, silnej więzi, a ono samo zacznie żyć w poczuciu odtrącenia – przeświadczeniu, że nic rodzica nie obchodzi… (Zachwiane poczucie bezpieczeństwa.)
     
  • Kasia będzie lekarzem. Wojtek przejmie po tacie kancelarię. Gosia zostanie w domu i będzie nam pomagać na starość. Pomysły rodziców, ich aspiracje odnośnie dzieci – ciągle doprowadzają do wielu tragedii. Dziecko żyjąc w cieniu planów rodziców odnośnie jego przyszłość, przeżywa ogromny stres. Z jednej strony nie chce ich zawieść, a z drugiej, nie chce życia jakie dla niego „przewidzieli”. Ulegając, zyskuje aprobatę, akceptację, iluzję miłości, ale samo jest nieszczęśliwe. Przeciwstawiając się – zostaje odrzucone, poddane krytyce i ciągle słyszy, że zawiodło. Unikajmy pisania scenariuszy życia dzieciom – unieszczęśliwiamy je w ten sposób i sami sobie odbieramy szansę na dobrą relację z nimi.
 
Jedyne, co można zrobić dla dzieci, to wychować je; nie można przeżyć za nie życia.
Elizabeth Taylor
 
  • Może tak, może nie. Zobaczymy. Obiecałem, ale zapomniałem. Jeśli chcesz zabić w dziecku zaufanie do siebie, poczucie bezpieczeństwa – obiecuj i nie dotrzymuj obietnic. Tobie coś może wydawać się drobiazgiem, ale dzieci mają dobrą pamięć. Nie dotrzymałeś słowa raz, drugi, trzeci… – wychodzi, że nie ma sensu wierzyć w to, co mówisz. Dla dziecka to wszystko jedno, czy sprawa była błaha czy nie… Twoje słowo jest mało warte. Podobnie ma się sprawa z zachowaniem konsekwencji w tym, co robisz i mówisz. Pamiętaj, że Twoja stabilność – przekłada się na poczucie stabilności/poczucia bezpieczeństwa u dziecka. Bierze ono również z ciebie przykład – czy chcesz wychować człowieka, które nie dotrzymuje słowa?
 
Kto wiele przebywa z dziećmi, odkryje, że żaden nasz czyn nie pozostaje u nich bez oddźwięku.
Johann Wolfgang Goethe
 
  • Gdyby nie ty… – taki wyrzut kierowany do dziecka, zapada w pamięć do końca życia. Przez tego typu słowa czuje ono, że jest niechciane, jest kulą u nogi rodzica… Odczucie to, może pozostać w nim już na zawsze. 
     
  • Szkoda, że nie rysujesz tak ładnie, jak Adam! Kasia to ma szczęście…, ma takie zdolne dziecko. Tyle pieniędzy wydajemy na lekcje, a nadal nie potrafisz grać na pianinie… – rodzice miewają swoje wyobrażenia odnośnie tego, jakie „powinno” być ich dziecko.  Niestety w sytuacji, gdy nawet nieświadomie wysyłają mu przekaz – nie jesteś taki, jak chcemy, nie spełniasz naszych wymogów, jesteś do niczego –  ono odbiera sygnał –> nie akceptujemy cię. Powstaje mur pomiędzy nim, a rodzicami… Dziecko czuje się niekochane, próbuje walczyć o tą miłość, zasłużyć. W takie sytuacji nie ma mowy o budowaniu szczęśliwego dzieciństwa i relacji opartej na zaufaniu.

Przede wszystkim kochać

Żadne dziecko nie będzie miało szczęśliwego dzieciństwa bez poczucia, że jest bezwarunkowo kochane. Nawet, jeśli rodzicowi zdarzają się jakieś potknięcia wychowawcze, to miłość będzie na nie skutecznym lekarstwem. Stanie się spoiwem, które pomoże stworzyć mocny fundament, na którym dziecko oprze swoje dorosłe życie, i z którego będzie czerpać siły. Pamiętajcie, że to, co włożycie/pomożecie włożyć dziecku do „plecaka” w trakcie dzieciństwa, zabierze ono ze sobą w dorosłość. Jak bowiem głosi przysłowie – „Dorosły człowiek jest sumą własnego dzieciństwa”, a „Brak ciepła w okresie dzieciństwa jest często powodem, że koloryt świata staje się ciemny” (Antoni Kępiński).