Motywacja

Nie chcieć, to gorzej niż nie móc – mówiła moja babcia. Czy wiesz, jak wiele zależy od poziomu Twojej motywacji?

Chcę, ale nie mogę. Nie chcę, ale muszę. Chciałabym, ale może później. Mogłabym, ale mi się nie chce. Chciałbym, ale nie jestem pewien… Muszę.., chcę… itd. Często słychać słowa zniecierpliwionych słuchaczy tych wszystkich tłumaczeń: no to chcesz czy nie?!? 

 

Łatwo powiedzieć – chce mi się. Ale często nic z tego nie wynika. Dlaczego? Bo… No właśnie, zawsze jest coś albo ktoś, kto „przeszkadza” w realizacji moich marzeń, planów i postanowień. W większości przypadków jest to na nasz „wewnętrzny krytyk”, nasz „cenzor”, który skutecznie powstrzymuje nas przed  zrealizowaniem tego, co byśmy chcieli, albo gorzej – przed realizacją swoich marzeń.

Jak mówi Marek Kamiński:To głowa zdobywa bieguny, a nie nogi”. Tyle, że w tej głowie musi urodzić się najpierw pragnienie, potem chęć zrealizowania czy zdobycia czegoś i decyzja, że to się osiągnie. Bez świadomej decyzji, nie ma mowy o realizacji planów i osiąganiu celów – zawsze pozostaną na etapie „corocznych” postanowień noworocznych. 

Motywacja – odkryj ją w sobie

No to jak jest z tą motywacją? Jedno jest pewne – jednej recepty na motywację dla wszystkich nie ma. To jest bardzo indywidualna sprawa, bo każdy z nas jest po prostu inny i to, co na nas działa albo nie działa – samemu trzeba odkryć.

Przeczytałam ostatnio fantastyczne zdanie: „Kiedyś się bałem i nie robiłem albo zwlekałam w nieskończoność, dzisiaj się boję, ale robię”. (Jacek Walkiewicz, Pełna moc możliwości). Chyba większa część z nas się czasem boi, szczególnie, jak ma zrobić coś zupełnie nowego, innego; coś, co wykracza poza naszą codzienną strefę komfortu. Potem robimy pierwszy krok i okazuje się, że jednak dajemy radę, że nasze lęki i obawy znikają – czujemy dumę, że się jednak odważyliśmy. Właśnie, trzeba się odważyć, czyli zdecydować, że się to, czy tamto zrobi. Każda droga, nawet ta długa i mozolna (jak np. odchudzanie, rzucanie palenia) rozpoczyna się od pierwszego kroku.

 

8razyO

 

Kiedy już postanowimy i uciszymy swoje obawy, co dalej? Dalej jest plan i to od razu w wersji A, B i C. :) Tak na wszelki wypadek – żeby się zbyt szybko nie zniechęcić i nie poddać. Również po to, żeby ograniczyć stres, jeśli plan A nie wypali. Usłyszałam na jakimś dobrym warsztacie: „Jak zjeść słonia? Po kawałku”. Zawsze o tym pamiętam, gdy planuję coś większego, czasochłonnego – rozbijam sobie mój plan na mniejsze „kawałki” i z ogromną radością odhaczam je na liście. Satysfakcja, że kolejny etap zakończony i jestem coraz dalej w drodze do celu – bezcenna.

A jak się nie udaje? To  zrób „stop-klatkę”, odpocznij, zastanów się, co poszło nie tak i przeanalizuj, czy cel był dobrze zaplanowany. Może gdzieś na etapie przygotowań albo zamierzeń czegoś zabrakło? Zawsze warto pamiętać o mądrej prawdzie: „Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi” (Napoleon Bonaparte).

Motywacja – poszukaj życzliwego wsparcia

Warto wspomnieć o wsparciu – jakimkolwiek, byle byłoby skuteczne, kiedy napotkamy na problemy lub po prostu na nasze zwątpienie. Niech to będzie osoba, która nas wesprze doświadczeniem, dobrym słowem i samym faktem, że jest i że w nas wierzy. Nic tak nie motywuje, jak wiara kogoś w nas, że nam się uda. A przede wszystkim nasza własna wiara w siebie (i w swój cel)  jest najważniejsza. Jeśli ktoś z naszego otoczenia bliższego lub dalszego zrobił to, co my bardzo byśmy chcieli zrobić – sprawdźmy, zapytajmy, może podzieli się doświadczeniem i będziemy spokojniejsi i trochę mądrzejsi.

Motywacja a nastawienie

Dobrze też nagradzać się za małe sukcesy, kolejne kroki i za konsekwencję.

Motywacja - wsparcieOczywiście nie oznacza to, że jeśli naszym celem było zrzucanie zbędnych kilogramów, to idziemy i kupujemy tort, ale chodzi o to, żeby znaleźć coś, co nas samych wzmocni i zmotywuje do dalszej wytrwałości w działaniu.

Jedną z najważniejszych ról w procesie motywacyjnym odgrywa nasze nastawienie. W sporcie bez nastawienia na ciągły rozwój siebie – nie ma mowy o prawdziwych sukcesach i wspaniałych postawach (Carol  Dweck, Nowa psychologia sukcesu). Ludzie z nastawieniem na rozwój (np. pogodny Jasiek Mela, którego poznałam i dziękuję mu za pokazanie mi prawdziwej motywacji) posuwają się tak daleko, że dokonują niemożliwego, sięgają poza granice możliwości. Warto nastawić się na działanie (a nie na sam wynik) i dbać o to, żeby negatywne emocje (swoje czy innych osób) nie zniechęcały nas do spełniania naszych marzeń.

Nigdy się nie dowiesz, czego nie możesz dokonać, jeśli tego nie spróbujesz (Collin Powell). A jeśli Ci się od razu nie uda – to wyciągaj wnioski i ucz się, żeby plan B był już lepiej dopracowany. Pogódź się z tym, że nie trzeba od razu wszystkiego zrobić najlepiej -nie musisz być perfekcjonistą (to odnosi się też do mnie). 

Jeśli cel jest daleko, to tym bardziej zacznij do niego już iść, bo jak inaczej miałbyś/miałabyś się do niego przybliżyć?

A gdy nie chce mi się chcieć…?

Co w sytuacji, kiedy nam się czasem nie chce już nawet chcieć? Każdy ma takie chwile – nawet ci, którzy wydają się zawsze zmobilizowani, optymistyczni i wytrwali.

Chwila słabości i zwątpienia jest normalna. Wtedy zamiast zupełnie rezygnować z naszego planu, odłóżmy go na chwilę i zajmijmy się czymś zupełnie innym. I chodzi tu tylko o to, żeby robić sobie małe przerwy na odpoczynek i zajęcie umysłu czymś innym, żeby móc spojrzeć na nasze zadania czy cele z wypoczętym umysłem – wtedy wszystko wygląda inaczej, lepiej. Ale o rezygnacji z czegoś, o czym marzymy (a nie zawsze od razu dajemy radę to osiągnąć) nie ma mowy. Choćby dlatego, żeby znowu nie zaczynać od początku. Mamy przecież wszystko czego potrzebujemy, żeby osiągnąć to, co sobie zaplanowaliśmy, tylko trzeba uwierzyć siebie i postanowić, że działamy:)