Motywacja

Chcesz skutecznie zmotywować się do działania, lecz wewnętrzna presja i codziennie wyrzuty sumienia odbierają Ci chęć i radość życia? Jak zatem uwolnić się od własnego kija  – każącego żyć Ci szczęśliwie i efektywnie? Jak poczuć luz w swym działaniu?

Zasada nr 1 –  Skończ z wewnętrzną presją i naucz się języka motywacji.

Codziennie narzekamy na presję zewnętrzną – na złego szefa, rodziców, partnera, dzieci, przyjaciół, nikt inny nie jest jednak dla nas takim tyranem jak my sami. Człowiek potrafi być dla siebie największym katem i krytykiem, zamęczający swój umysł i psychikę nie tylko hamującym myśleniem, ale również toksycznym słownictwem. Nie mam na myśli tu wulgaryzmów, które w wymiarze motywacji robią o wiele mniejsze szkody od słów blokujących rozwój. W codziennym wirze obowiązków, wyzwań, oczekiwań i skumulowanych potrzeb, nie zdajemy sobie sprawy jak poprzez nawykowe myśli i słowa, nieświadomie odbieramy sobie prawo do poczucia satysfakcji z życia.

Spojrzenie 1 – demotywujący język myśli 

Wyobraź sobie zimowy weekend – leżysz w ciepłym łóżku, otwierasz oczy i swoją głowę na nowy dzień. Już pierwsza myśl jaka pojawi się po przebudzeniu, może mieć ogromny wpływ na Twój nastrój.

Budzisz się w niedzielę z myślą, że jutro poniedziałek i zaczynasz wizualizować sobie, że: „Muszę rano ogarnąć dzieci, trzeba pamiętać o strojach karnawałowych, bo przecież dzieci mają bal, zawieść ich do przedszkola, przebrać, koniecznie z Panią porozmawiać, żeby nie stracić poczucia, ze się nie interesuję maluchami. Potem szybko trzeba się spieszyć, żeby nikt w pracy nie gadał, że się spóźniam, bo przecież powinno się być punktualnym, w pracy trzeba być jak najbardziej wydajnym, na lunch trzeba zjeść coś zdrowego i co z tego, że nie mam ochoty na kaszę, muszę zmienić dietę, więc jem tą kaszę, choć mam ochotę na naleśniki. Po pracy muszę jeszcze załatwić sprawę w urzędzie, koniecznie zadzwonić do partnera, żeby nie odbierał za późno dzieci, by nie były ostatnie, bo co z nas za rodzice, którzy dzieci odbierają tak późno. Pędem lecę na siłownie, bo obiecałam przyjaciółce wspólny trening Zumby, a jak nie pójdę to znowu ją rozczaruje i będę złą przyjaciółką.

MotywacjaSzybka kawa po treningu, muszę z nią przecież pogadać, tak rzadko się widzimy. Muszę zdążyć w domu jeszcze pograć w nową grę planszową, bo przecież trzeba dzieciom poświęcać swój czas, jak już odegram rolę rodzica zaangażowanego, mogę sobie pozwolić na włączenie bajki i chwilę spokoju, bo przecież trzeba mieć równowagę i muszę też mieć w ciągu dnia chwile dla siebie. Przed snem obowiązkowe czytanie, bo przecież „cała polska czyta dzieciom, 20 minut dziennie, codziennie”. Kiedy maluchy już śpią, padam, ale muszę jeszcze zadbać o siebie i posprzątać dom, bo przecież w domu musi być czysto. W pośpiechu  omawiam z partnerem jego dzień, bo w końcu kontakt w związku to podstawa. Gdy wybija 23.00 muszę już iść spać, bo trzeba spać przynajmniej 8 godzin, a mi i tak już ich zabraknie, zasypiając myślę: jutro powinnam bardziej się rozluźnić, aby wytrwać do końca tygodnia w tym kołowrotku….”

Znasz takie dni? Zdarzają Ci się? Mój rozkład dnia jest podobny codziennie – mam dzieci i pracuję, moje nastawienie również było podobne. Czułam, że potrzebna jest mi zmiana, że nie chcę tak dłużej funkcjonować. Dziś z takich dni pozostał już tylko plan dnia, zmiana pojawiła się w sposobie mojego myślenia. Zrzuciłam z siebie emocjonalny nawyk, który wysysał mnie z energii, zanim jeszcze zdążyłam wystartować. Nie żyję przecież za karę – chciałam mieć dzieci, dom, pracę, lubię to wszystko. Zmiana wynika tylko ze sposobu myślenia i wykreślenia ze swojego słownika słów krwiopijców, zabierających mi radość i energię każdego dnia. Nauczyłam się cieszyć czasem jaki mam i przede wszystkim zatrzymywać lawinę czarnych myśli w głowie. Jak to się ma do motywacji? Motywacja przestała być blokowana przez toksyczne słowa, które nadawały negatywne znaczenie naprawdę fajnym chwilom w życiu.

Spojrzenie 2 – motywujący język myśli

Jak tu się rozluźnić w niedzielę, męcząc się psychicznie, myśląc już o poniedziałku. Jak cieszyć się spotkaniem weekendowym z przyjaciółmi, biczując się w myślach, że w tygodniu nie mam z nimi kontaktu. 

Czy nie zmienia się poziom motywacji, myśląc o tych samych czynnościach w inny sposób:

„Rano ogarnę dzieci, będę pamiętać o strojach karnawałowych, bo przecież dzieci mają bal, zawiozę je do przedszkola, przebierzemy się, porozmawiam z Panią, bo chcę wiedzieć jak maluchy radzą sobie w przedszkolu. Potem będę się spieszyć, bo lubię być punktualna, w pracy decyduję się być jak najbardziej wydajną, na lunch postanawiam zjeść coś zdrowego, to na co mam ochotę, a co będzie zgodne z moją zmianą diety. Po pracy mam zadanie do zrealizowania w urzędzie, dzwonię do partnera zapytać jak się czuje i powiedzieć mu, że dzieci nie chciały długo siedzieć dziś w przedszkolu, zależy mi, aby czuły się dobrze. Następnie lecę na siłownie, bo umówiłam się z przyjaciółką na wspólny trening Zumby, zależy mi na wspólnie spędzonym czasie i dlatego po treningu idziemy na szybką kawę by trochę pogadać; w naszej relacji nie liczy się ilość, ale jakość. W domu chcę zdążyć jeszcze pograć w nową grę planszową, bo wspólny czas z dziećmi jest dla mnie ważny. Kiedy dzieci będą mieć ochotę obejrzeć bajkę, ja chcę mieć odrobinę spokoju, bo przecież  wybieram w swoim życiu poczucie równowagi i chcę mieć w ciągu dnia chwile tylko dla siebie. Przed snem nasz wieczorny rytuał – rodzinne czytanie w imię zasady „cała polska czyta dzieciom, 20 minut dziennie, codziennie”. Kiedy maluchy już śpią, mimo zmęczenia, chcę zadbać o siebie i posprzątać dom, bo dobrze się czuję w uporządkowanym otoczeniu. Choć lubię spać 8 godzin, to każdego dnia ważny jest dla mnie czas spędzony z partnerem na rozmowie i wspólnej bliskości. Przed położeniem się do łóżka przygotowuję plan zadań na jutrzejszy dzień, zasypiając myślę sobie, że dziś był dobry dzień i zasypiam….”

Ten sam plan dnia – zupełnie inne spojrzenie

Plan dnia nie zmienił się – te same czynności, Ci sami ludzie, te same kryzysy, trudne sytuacje nie zniknęły – zmieniłam jedynie swój stosunek do swojego dnia. Ten sam schemat możesz zastosować w swojej pracy, biznesie, studiach, w każdym zadaniu do wykonania – zadaj sobie pytanie klucze :

  • Czy podchodzisz do swojego życia jak do wyzwania czy jak do zagrożenia?
  • Czy Twoje życie ma Ci sprawiać przyjemność czy ma być męką?
  • Czy cel postawiony przez Ciebie jest wyzwaniem, jak maraton do przebiegnięcia czy zagrożeniem, które już na starcie wypruje Cię z emocji?
     

Zachęcam Cię do zmiany myślenia oraz własnego słownika ze słów blokujących na słowa wspierające, tak jak z nauką języka obcego, język motywacji stanie się Twoim nawykiem, gdy będziesz go systematycznie powtarzać  – pomocna może być tablica Języka motywacji, którą przygotowałam specjalnie dla Ciebie.

Pobierz tablicę – Język motywacji

 

Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę w Ciebie, bo wiem, że satysfakcja z własnego życia zależy tylko od Ciebie.

 

Autor: Zuzanna Sentkowska
Life & Career Coach, Trener rozwoju osobistego i zawodowego, psycholog.  Uwielbia patrzeć jak ludzie walczą o realizacje własnych marzeń i dzięki życiu z pasją rozkwitają.  Prywatnie spełniona mama trójki dzieci, miłośniczka gotowania własnych eksperymentów kulinarnych, gorącego lata, uzależniona od czytania książek.Najważniejsze wartości, dające jej inspirację w życiu i pracy to: optymizm, równowaga, rodzina i przyjaciele, oraz efektywność i profesjonalizm w działaniu.