Czytanie

Ludzie nie czytają, czytanie jest niemodne, po co komu książki skoro jest Internet i telewizja. Statystyczny Polak czyta niewiele i ogranicza się głównie do etykiet na produktach spożywczych, na słowo drukowane (nie licząc prasy brukowej) ma zaś silną alergię.

Jeśli już komuś zdarzy się zakupić jakieś tomiszcze, to głównie w celach dekoracyjnych, by ładnie się prezentowało na półce koło kominka.

Co jakiś czas dochodzą do mnie takie komunikaty, które przyznam szczerze, zaczęły mnie utwierdzać w przekonaniu, że dinozaur ze mnie i mój czas jest bliski. Oczekiwać tylko komety, która zakończy moją dziwną, nie mieszczącą się w obecnych realiach – egzystencję.

Strach się przyznać, bo może nie wypada, ale za czytaniem przepadam… Pożeram, zajadam i przeżuwam – kocham książki. Mają w sobie to „coś” i niekoniecznie jest to kwestia pięknej ilustracji na okładce. Bardziej mam tu na myśli, to całe bogactwo światów, pomysłów, stylów życia i poglądów, jakie ludzie w przeciągu wieków potrafili w nich zamknąć. A to wszystko podane nie na tacy, lecz wymagające przetworzenia we własnej głowie, wysilenia szarych komórek, odkurzenia fantazji – jednym słowem coś pięknego….

A może jednak przetrwamy?

Czytanie książek "odchodzi do lamusa". Tak mówią…. i w sumie przyjęłam to do wiadomości… Skoro mówią, to pewnie wiedzą… Nie rozumiem tylko jednego….

Dlaczego ciągle, gdy poruszam się tramwajem, pociągiem, czy innym środkiem transportu zbiorowego,  zawsze widzę kogoś zaczytanego: nawet jeśli nie ma gdzie usiąść i trzeba czytać jedną ręką trzymając się poręczy.

Jak to możliwe, że spacerując po parku widzę, jak spod każdego krzaka spoziera na mnie okładka…,  a raz nawet zdarzyło mi się przeżyć chwile grozy na widok pani, która z głową w książce ostro maszerowała chodnikiem w kierunku  opadających schodów.  

Zastawiając się nad tym głębiej zaczynam mieć nadzieję, że może to pomyłka, że może się uda i ta kometa jednak tak szybko nie spadnie. Bo przecież jest tyle jeszcze fajnych tytułów do przeczytania ;) Trzymajcie kciuki, żeby "czas książki" nigdy się nie skończył i żebyśmy my dinozaury – przetrwały.