Stres

Jeśli nie znosisz swojej pracy i jesteś pewien na 100%, że to, co robisz nie ma najmniejszego sensu, to zadaj sobie kilka pytań. Część z nich jest banalna, część niełatwa. Ja je sobie zadałam, kiedy przyszedł do mnie kryzys i pojawiła się frustracja związana z wykonywanym zawodem.

Te pytania pomogły! Otworzyły nowe drogi do działania, inne zamknęły i dały niezłego kopa.
 
1) Czego najbardziej nie lubię w swojej pracy? Czego mi w niej brakuje? 
 
Nazwij dokładnie punkt po punkcie rzeczy, które denerwują Cię w Twojej pracy.
Przykłady: współpracownicy, którzy nie dotrzymują terminów, pracodawca, który chcąc sprawdzić, jak pracuję, staje mi nad ramieniem i patrzy się w mój monitor, godziny pracy (za wcześnie zaczynam, za późno), praca nie jest dostosowana do mnie (np. osoba lubiąca pracę z ludźmi zamęczy się pracując w archiwum), stawki (satysfakcja finansowa też jest ważna) itd. Im dokładniej, tym lepiej.
 
2) Co lubię w swojej pracy?
 
Nazwij dokładnie punkt po punkcie. Przykłady: kontakt z ludźmi / praca indywidualna, godziny pracy, praca mnie nie stresuje, dobra stawka itp. 
 
Te dwa przeciwstawne pytania pozwolą Ci na chwilę spojrzeć z boku na Twoją pracę. Ja się ostatnio złapałam na tym, że miałam dosyć swojej pracy i chciałam ją rzucić, przebranżowić się i robić kompletnie co innego. Kiedy emocje opadły zaczęłam analizę i okazało się, że wystarczy w niej zmienić 2-3 rzeczy, odkryć nową pasję, która mnie dodatkowo uskrzydla (pisanie!) i nagle to, co mnie tak wkurzało, czyli mój zawód, stało się na nowo przyjemne.
 
3) Co chciałbym robić? Czym chciałbym się zajmować? O czym marzyłem jako dziecko?
 
Nie wymaga chyba komentarza :)
 
4) Jakie są moje zasoby – umiejetności, cechy, które wykorzystuję już w pracy albo które wykorzystywałem w szkole?
 
Wszystkie zdania od:
  • umiem…
  • potrafię…
  • jestem dobry w…
  • ludzie w pracy (ale nie tylko) cenią mnie za…
     
8razyO
 
Pasję do pisania "znalazłam" w przeszłości. Przypomniałam sobie, że zawsze lubiłam pisać (nawet wypracowania) i sprawiało mi to dużo przyjemności pomimo, że moja polonistka stwierdziła, że nie nadaję się do klasy humanistycznej. Jeśli jedna jedyna osoba mówi nam, że się do czegoś nie nadajemy, to zwyczajnie wyrzućmy tą opinię z naszej głowy. Ma do niej prawo, a my mamy prawo przekonać się na własnej skórze, czy to prawda. 

Nienawidzę swojej pracy… i co z tym zrobić?

Jeśli szczerze odpowiesz sobie na powyższe pytania, to wyjść masz kilka (o ile nie kilkanaście). Pamiętaj, że nie ma na to limitu czasowego. Zastanawiaj się, ile potrzebujesz – ja się zastanawiałm pół roku. Oto proponowane rozwiązania:
 
–>  nie zmieniam pracy, ALE zmieniam w niej to, co mogę (np. zmieniam grafik albo rozmawiam z innymi o terminowości zadań)
 
–> nie zmieniam pracy, ALE szukam nowej (bezpieczne wyjście zważywszy na rynek, jaki teraz mamy) 
 
–> nie zmieniam pracy, ALE szukam na nowo swoich pasji – coś, co na początku jest tylko hobby i nie przynosi dochodów, po jakimś czasie może sie stać kolejnym ich źródłem (przykład pasjonatów gotowania czy robienia biżuterii)
 
–>
 
–> rzucam pracę i jadę w Bieszczady ;)
 
 
Jeśli możesz sobie na to pozwolić, żeby wyjechać na jakiś czas i na spokojnie przemyśleć to, czego chcesz – zrób to (mnie do przemysleń zmusił brak pracy). Moim zdaniem każda opcja zgodna z Tobą, która miałaby Cię doprowadzić do odpowiedzi na powyższe pytania, jest ok. 
 
Pytanie najważniejsze! Czy masz tyle odwagi, by zmieniać swoje życie i brać za nie odpowiedzialność? :)