Zmartwienie

 „Musisz myśleć bardziej pozytywnie”, „Nie ma się czym martwić”, „Wszystko będzie dobrze” – jeśli masz tendencje do zamartwiania się, prawdopodobnie słyszałeś niektóre (jeśli nie wszystkie) z tych złych rad od znajomych albo nawet terapeutów. Jednak ich efekt był przeciwny od zamierzonego: poczułeś się jeszcze gorzej. Doszedłeś tylko do wniosku, że nikt nie potrafi cię zrozumieć.

Mamy dla ciebie naprawdę dobrą radę. Najpierw jednak musisz zrozumieć, dlaczego się martwisz i dlaczego próby zapomnienia o problemach jeszcze bardziej pogarszają sytuację.

Wiemy na przykład, że:

  • Ludzie odczuwają mniejszy niepokój, gdy się martwią.
  • Głównym powodem ich zmartwienia jest nietolerancja niepewności.
  • Odczuwają silne emocje, ale nie próbują nadawać znaczenia określonym sytuacjom, ponieważ „mają za dużo na głowie”.

 

Martwienie się to nieodłączny element wszystkich zaburzeń nastroju oraz depresji. Badania wykazały, że każdą depresję poprzedza etap zamartwiania się – chory dosłownie sam wprowadza się w stan depresji. Jeśli chcesz przestać ciągle się martwić, na początku musisz poznać swoje przekonania – te same, które sprawiły, że zamartwianie się stało się twoim nawykiem.

Zmartwienie – dlaczego się martwisz?

Martwienie się to strategia, która pomaga nam dostosować się do rzeczywistości, jeśli uważamy ją za niepewną, niebezpieczną, trudną lub wymykającą się spod kontroli. Martwimy się, ponieważ dzięki temu potrafimy zachować się racjonalnie, zmotywować się do działania i uniknąć najgorszego.

 

8razyO

 

Jednak czy to naprawdę działa? Być może masz złe informacje, skupiasz się na niewłaściwych sprawach i z góry zakładasz, że wszystko, co nieznane musi być niebezpieczne. ? Gdy osoby, które nie mają tendencji do zamartwiania się, stają w obliczu zagrożenia, czują prawdziwy strach, a ich tętno przyspiesza. Gdyby jednak miały do czynienia z tą samą sytuacją wielokrotnie, ich niepokój zmalałby, a one przyzwyczaiłyby się do zagrożenia. Natomiast ci ludzie, którzy często się martwią z natury są bardziej spięci, dlatego gdy znajdą się w niebezpieczeństwie, ich niepokój jeszcze bardziej narasta. Jeżeli sytuacja zagrożenia powtarza się, ich czujność wcale nie maleje. Nie przystosowują się do nowej sytuacji i nie wyciągają z niej lekcji – nie potrafią sobie uświadomić, że w rzeczywistości wcale nie jest ona niebezpieczna.

 

Jeśli masz tendencję do zamartwiania się, to prawdopodobnie poniższe stwierdzenia są ci bliskie:

 

„Jeżeli to przewidzę, to mogę temu zapobiec”

Boisz się, że sprawy zaraz wymkną ci się spod kontroli. Gdy ktoś cię zapyta, jakie korzyści daje ci zamartwianie się, odpowiadasz: „Być może znajdę jakiś sposób na rozwiązanie moich problemów”. Próbujesz kontrolować to, co się wydarzy, wyobrażając sobie najgorsze możliwe opcje i próbując im zaradzić.

Gdy ja się martwię tym, co złego może mi się przydarzyć – nie podpiszę kontraktu, zostanę potrącony przez autobus albo odrzuci mnie kobieta, którą zagadnę w barze – ale moje obawy się nie spełnią, dlaczego nie zapominam o moich zmartwieniach i nie cieszę się tym, co mam? Ponieważ mój prymitywny mózg podpowiada mi: „Julek, spójrzmy na fakty. Podpisałeś kontrakt, nie potrącił cię autobus i nie wszystkie kobiety cię odrzucają. Czy to nie jest dowód na to, że zamartwianie się przynosi dobry efekt? Martwiłeś się i nic złego się nie stało. Dlatego wracaj szybko do swoich zmartwień!”.

 

„Nie umiem kontrolować swoich uczuć”

Prawdopodobnie nieraz słyszysz od innych, że „za dużo myślisz”. Jest w tym trochę prawdy. Ludzie, którzy nieustannie się martwią, mają większe problemy z rozpoznaniem swoich emocji, bardziej się ich boją i mają negatywne nastawienie do nieprzyjemnych emocji.

Osoby takie charakteryzuje podwyższona aktywność w korowej części mózgu (odpowiedzialnej za myślenie) i obniżona aktywność w jądrze migdałowatym (odpowiedzialnym za emocje). Jest to całkowite przeciwieństwo tego, co się dzieje w mózgach ludzi cierpiących na fobię. Osoby, które dużo się martwią, polegają na tych obszarach swojego mózgu, które nie wiążą się z emocjami, i to właśnie ich używają do kontrolowania zagrożeń.

Dlaczego takie ważne jest to, żeby „poczuć” rzecz, której się obawiamy? Badania przeprowadzone przez wielu psychologów potwierdzają, że aby pokonać strach, musimy się bać. Nie wystarczy sucha analiza faktów. Trzeba to poczuć.

 

„Ale co, jeśli…?”

Ludzie, którzy nieustannie się martwią, nie tolerują niepewności. Wolą pewny negatywny wynik od niepewnego pozytywnego rezultatu. Wierzą, że potrafią rozważyć wszystkie możliwe negatywne opcje i zredukować niepewność, gromadząc jak najwięcej informacji i analizując każdą alternatywę.

Wierzą, że w końcu zrozumieją całą sytuację albo dotrą do informacji, które pomogą im ją zrozumieć – albo że znajdą doskonałe rozwiązanie. Jednak próby wyeliminowania niepewności tylko wzmagają ich frustrację. Wcześniej czy później uświadamiają sobie, że ich pomysł wcale nie rozwiązuje ostatecznie wszystkich problemów. Niektóre sprawy nadal pozostają w sferze niepewności, dlatego odrzucają swoje rozwiązanie i zamartwiają się jeszcze bardziej.

 

Gdy już zrozumiesz, dlaczego się martwisz, zastanów się, co możesz zrobić – albo czego nie powinieneś robić – żeby sobie pomóc. 

Czytaj daleZmartwienie –  jak zamartwiać się skuteczniej? cz. 2

 

Autor – Juliusz Strykowski

Facet po 40