kot

Szef tak cię zdenerwował, że chcesz zaraz pójść i mu wygarnąć. Pal licho, że cię zwolni. Tak dalej być nie może. Harujesz jak wół i nikt tego nie docenia. Na dodatek w domu chlew, bo partner zapomniał umyć naczynia, nie wspominając już o zrobieniu zakupów. Jak tylko wrócisz do domu powiesz, co o tym myślisz. Później się rozwiedziesz… Szkoda marnować życia na taki związek.

Ile razy każdy z nas miał ochotę lub nawet walnął drzwiami? Ile razy w złości wykrzyczeliśmy rzeczy, których tak naprawdę nie myślimy albo zrobiliśmy coś, czego później bardzo żałujemy? Żyjąc w ciągłym stresie, bez wypoczynku i czasu na regenerację sił, bardzo łatwo dojść do stanu, gdy przestajemy racjonalnie oceniać rzeczywistość. Zwiększa się nasza drażliwość, błaha rzecz potrafi urosnąć do niebywałego problemu, a każda uwaga innych, zamienia się w iskrę wywołująca wybuch. Jeżymy się wtedy jak kot w odruchu obronnym i działamy bardziej na własną szkodę, niż pożytek.  

Mądre podejście do życia

Nie działaj pod wpływem złości, bo możesz zniszczyć coś, co tak naprawdę stanowi dla ciebie wartość. Każdy miewa słabsze dni i może się zdarzyć, że w natłoku obowiązków coś wyprowadzi cię z równowagi tak, że będziesz miał ochotę krzyczeć – na współpracownika, klienta, szefa, męża czy dziecko. Co wtedy zrobić? Najlepiej na początek ugryź się w język… To cię uratuje przed złą oceną sytuacji i impulsywną reakcją… 

Złość, żal, gniew, poczucie niesprawiedliwości – to wszystko musi mieć jakieś ujście. Nie można pstryknąć palcami lub wymazać gumką, aby zniknęły. "Duszenie" tego w sobie, negatywnie oddziałuje nie tylko na nasze samopoczucie psychiczne, ale również na zdrowie. Warto zatem znaleźć sposób, aby nagromadzone w nas złe emocje mogły zostać wyrażone i jednocześnie nie wpływały destrukcyjnie na nasze życie. 

 

8razyO

 

W sytuacji, gdy coś cię bardzo zdenerwowało (czujesz, że wybuch złości jest bliski) – nim przystąpisz do „radykalnych” rozwiązań,  weź głęboki oddech i daj sobie czas na ochłonięcie. Pomyśl, że jutro też jest dzień i jeszcze zdążysz wyrazić swoje obiekcje. Weź kartkę papieru i napisz list do osoby, która cię wyprowadziła z równowagi. Opisz po kolei wszystkie niesprawiedliwości i krzywdy, które cię od niej spotkały. Wszystko to, co miałbyś ochotę jej wykrzyczeć „prosto w nos”. Pisz, co ci „ślina na język przyniesie”, aż będziesz zadowolony z ostatecznej wersji. Przeczytaj list jeszcze raz. Sprawdź, czy o czymś nie zapomniałeś w natłoku myśli. Złóż kartkę i schowaj. Niech poleży przez noc. Jak to mówią – „Ranek jest mądrzejszy od wieczora”.

Napisz list – wyrzuć z siebie negatywne emocje

Wraz z nowym porankiem, świat potrafi się wydać zupełnie inny, niż go widzieliśmy dzień wcześniej. Wypoczęci i nieco zdystansowani, potrafimy często śmiać się z tego, co uznaliśmy wcześniej za powód do złości.

Sięgnij po list i go przeczytaj…

Czy nadal uważasz, że chciałbyś go wysłać? Jakie to będzie miało konsekwencje, i czy na pewno chcesz je ponieść? Czy sytuacja, którą opisałeś rzeczywiście była warta tyle nerwów? Czy powód twojej złości był zasadny? Może nie było się czym przejmować, a ty niepotrzebnie wyolbrzymiłeś problem? Zdarza się, że złość potrafi nas zamroczyć jak alkohol… Przemyśl to i zdecyduj… Jeśli nadal chcesz „walnąć drzwiami” – walnij nimi… Jednak może zwykła rozmowa wystarczy?

Tylko spokój nas ratuje

Wypowiedzianych słów nie da się cofnąć, czynów nie da się wymazać. Działając pod wpływem złości, patrzysz na świat przez okulary powiększające – każdy drobiazg urasta do „dramatu bez wyjścia”. Człowiek spokojny i wypoczęty zupełnie inaczej patrzy na problemy, częściej wydają się one „do rozwiązania”.

W życiu bywa różnie… Czasem potrzeba asertywności, walki o swoje, może nawet mocniejszych słów. Złość jest jednak bardzo złym doradcą i działanie pod jego wpływem na pewno nie uczyni naszego życia lepszym i mniej problemowym. Wręcz przeciwnie, czyny i decyzje podjęte w złości, w wielu przypadkach jeszcze bardziej nam to życie skomplikują.