Kobiety - przyjaźń

Rozmawiamy z Wojciechem Eichelbergerem, trenerem, psychoterapeutą, autorem książek: „Kobieta bez winy i wstydu”, „Zdradzony przez ojca” oraz „Krótko mówiąc”.

Katarzyna Klimek-Michno​ – Jedna z moich znajomych po tym, jak przeprowadziła się za granicę, powiedziała mi: „Słuchaj, tutaj nikt mnie nie pyta, kiedy będę mieć dzieci, nie ma presji!”. W książce „Krótko mówiąc” porusza Pan kwestię tego, czy kobieta matka jest bardziej kobietą niż kobieta – nie-matka…

Wojciech Eichelberger - Takie jest niestety powszechne przekonanie. W rzeczywistości jednak zarówno kobiecość, jak i macierzyństwo nie dają się sprowadzić do rodzenia dzieci. Bycie matką to odpowiedzialny zawód, trudna praca, a często także trudny los – ale samo przez się nikogo nie nobilituje, nie decyduje o wyższości kobiety matki nad kobietą nie-matką. Wprawdzie matka musi być kobietą, ale po to, by być kobietą nie trzeba być matką.
 

  • W książce „Kobieta bez winy i wstydu” mówi Pan o potrzebie kobiecej przyjaźni i o tym, jak bardzo jest ona ważna. Tymczasem wiele młodych matek ubolewa, że często są krytykowane właśnie przez inne kobiety: koleżanki, sąsiadki, matki, ciocie itd. 

 

W psychologicznej literaturze kobiecej coraz częściej podkreśla się wagę doświadczenia, jakim jest kobieca przyjaźń. Kobiety potrzebują takiego okresu w swoim dorosłym życiu, w którym będą mogły pobyć wśród innych kobiet, wymienić się doświadczeniami, pomagać sobie w poszukiwaniu swojej indywidualnej ekspresji kobiecości. Młode kobiety, które wychodzą z domu i odłączają się od rodziców warto ostrzec przed pośpiesznym angażowaniem się w trwałe związki. Tak jak mężczyznom potrzebny jest im czas i sposobność, by mogły lepiej poznać i zrozumieć siebie, odkryć swoje potrzeby i autonomiczną wartość. Dzięki temu ich przyszłe relacje z mężczyznami będą lepsze i trwalsze, uwolnione od fałszywej nadziei zaspokojenia nieadekwatnych, neurotycznych  potrzeb. Okres przyjaźni i współpracy ze zróżnicowaną wiekowo i „losowo” grupą kobiet  może w tym bardzo pomóc. 
 

  • Kobiece wsparcie jest potrzebne, ale wystarczy zaglądnąć do sieci, na fora internetowe, by zobaczyć, jak matki krytykują się wzajemnie i oceniają. I właściwie, co by matka nie zrobiła, to jest źle. Na przykład: jak nie karmi piersią, to jest wyrodna, a jak karmi długo to jest obrzydliwa itd. itp. Dlaczego tak się dzieje?

 

Problem bierze się z powszechnego dramatu w związkach córek i matek. Matki są bowiem często nadmiernie wymagające i krytyczne wobec swoich dzieci płci żeńskiej. W dodatku podnoszą poprzeczkę wymagań coraz wyżej, jakby nie chciały wyrazić wobec córki zadowolenia czy uznania i wolały pozostać wiecznie niezadowolone. Kobiety, które w dzieciństwie ciągle musiały bezskutecznie udowadniać swoim matkom, że coś potrafią i że są coś warte, mają zaniżone poczucie własnej wartości. W efekcie, w dorosłym życiu szukają  okazji, aby inne kobiety czuły się tak jak niegdyś czuły się one. Krótko mówiąc realizują schemat: ofiara szuka ofiary. Krytykując i poniżając inne kobiety poprawiają sobie chwilowe samopoczucie i poczucie wartości.
 

 
  • W swoich książkach mówi Pan również o stereotypie grzecznej dziewczynki, która już od małego ma być cicha, spokojna, ugodowa. Jak więc wychowywać, aby łamać ten stereotyp?

 

Nie ma gotowej recepty. Każda matka musi podejść do tego indywidualnie i sama odpowiedzieć sobie na to pytanie. Sama świadomość tego zagrożenia już pomoże bardziej świadomie i refleksyjnie wychowywać swoje dzieci i nie powielać ślepo trans-generacyjnych stereotypów. Mam nadzieję, że „Kobieta bez winy i wstydu” dostarczy okazji do refleksji na ten i wiele innych ważnych tematów.
 

Dziękuję za rozmowę
Katarzyna Klimek-Michno

 

Więcej o książkach wymienionych w artykule: 
Daj sobie spokój! – bestsellery Wojciecha Eichelbergera w nowej serii