Asertywność

 „Przepraszam, czy mogłabym zapłacić w drobnych?”, „Przepraszam, nie wiedziałam…” „Tak, oczywiście, że zrobię to za Ciebie”. Ile razy mieliśmy sytuacje, gdzie w podobny sposób odpowiadaliśmy, mimo że gdzieś w środku niezidentyfikowany głos krzyczał „nie chcę!”. Takie zachowanie to właśnie brak asertywności. 

Wiele osób z biegiem czasu zdaje sobie sprawę, że uległość przeszkadza w życiu i może je znacznie skomplikować. Zaczynamy robić coś, na co nie mamy ochoty, nie otrzymujemy tego, czego oczekujemy od innych, nie wyrażamy swoich odczuć, emocji, tłamsimy je w sobie męcząc siebie. Wszystko zazwyczaj w dobrej wierze, bo nie chcemy kogoś skrzywdzić, zranić, nie chcemy sprawić przykrości czy przysporzyć dodatkowego obowiązku, prosząc o jakąś przysługę. W moim przypadku przełom nastąpił w momencie, gdy zauważyłam, że inni ludzi wyrażają siebie w sposób nieagresywny, nie krzywdzą tym innych, a nawet poprawiają się ich relacje z innymi – właśnie przez zachowania asertywne. Robią to umiejętnie.

Asertywność – trudna sztuka?

Moje problemy przejawiały się w każdej dziedzinie życia. Głównie w sytuacjach z obcymi, przypadkowymi ludźmi, z którymi nigdy więcej nie będę miała do czynienia. Konsultanci telefoniczni to była moja zmora – a ja dla nich byłam idealnym klientem do zmanipulowania – każda oferta z jaką dzwonili, niezależnie od jej atrakcyjności, była przeze mnie ochoczo przyjmowana. 
 
- Czy zechciałaby Pani…?
- Ależ tak, oczywiście!
 
Po odłożeniu słuchawki biłam się w pierś, dlaczego znów to samo zrobiłam i znów dopuściłam do sytuacji, w której zgadzam się na coś, na co wcale nie mam ochoty. W pewnym momencie przestałam odbierać telefony, których numerów nie kojarzyłam. Paranoja? Być może, ale do tego właśnie doprowadził strach przed konfrontowaniem mojego zdania i decyzji z decyzjami innych ludzi.
 
Kolejna sytuacja ma miejsce w barze szybkiej obsługi. 
 
- Poproszę kanapkę z serem i pomidorem.
Po kilku minutach uśmiechnięta Pani podaje mi kanapkę.
- Proszę, oto Pani kanapka z szynką i pomidorem.
 
Czy w takim przypadku złe byłoby upomnienie się o kanapkę, o jaką się prosiło? Oczywiście, że nie. Mogłam grzecznie zwrócić uwagę, że jestem wegetarianką i na pewno zamawiałam kanapkę z serem, a nie z szynką. Nie zrobiłam tego, bo nie chciałam sprawiać problemu i obawiałam się reakcji Pani, która mi kanapkę podawała. Prawdopodobnie jej reakcja byłaby prawidłowa i nie byłoby problemu z wymienieniem produktu na inny, ale o tym nigdy się już nie przekonam.
 
Osoby nieasertywne nie mówią tego, co myślą, rezygnują z czegoś ważnego dla siebie, czują poirytowanie, złość, żal do samego siebie, lęk przed odrzuceniem, niepokój, wstyd, że wykorzystujemy czyjś czas. To tylko niektóre z kosztów, które ponosi osoba uległa za swoje zachowanie. Warto więc coś z tym zrobić!
 
 
 
Gdy zaczęłam doczytywać o moim problemie, dowiedziałam się, że takiego zachowania można się oduczyć, a w zamian wyćwiczyć asertywność, która jest niczym innym, jak umiejętnością wyznaczania własnych granic (z zachowaniem poszanowania granic innych oczywiście), łagodnym wyrażaniem swoich opinii, potrzeb, poglądów oraz pragnień. Asertywna osoba ma szacunek do siebie i innych, zna swoje prawa i wie, jak z nich korzystać. 

Jak być asertywnym? – kilka ćwiczeń i wskazówek

Oto kilka ćwiczeń, czy tylko zwykłych zachowań, które praktykuję od jakiegoś czasu pracując nad sobą:
 
  • Gdy dzwoni telemarketer, celowo wydłużam rozmowę (o ile jest prowadzona nie na mój koszt), dopytuję o wszystko, o co się da, po czym grzecznie odmawiam korzystając ze sformułowań „Nie dziękuję, nie skorzystam”, „Nie jestem zainteresowana”. Przy okazji zwalczam w sobie tendencję do tłumaczenia się ze swoich decyzji. Dawniej, jeśli jakimś cudem udało mi się odmówić, opowiadałam różne historie, jakbym próbowała się usprawiedliwić. Tylko i wyłącznie moją sprawą jest, dlaczego nie chcę abonamentu od sieci X.
     
  • Dziesięć razy się zastanowię, zanim spełnię czyjąś prośbę –  zastanowię się, czy jestem w stanie ją wykonać i czy mam w ogóle na to ochotę. Jeśli nie – odmawiam. W przypadku, gdy mamy do czynienia z osobą inteligentną, powinna zrozumieć, że mamy swoje zdanie i powinna je uszanować. 
     
  • Gdy wiem, że ktoś może mi w czymś pomóc, a ja sama nie potrafię podjąć wyzwania – proszę o taką pomoc, ale jej nie wymagam.
     
  • Gdy coś mi przeszkadza: zbyt głośno włączona muzyka z nocy, krzyki – mówię o tym i proszę o zmianę zachowania.
  • Mam prawo do nielubienia. Tak! I gdy osoba, którą nie mam ochoty się spotykać, rozmawiać, spędzać czas, o takowy prosi – potrafię odmówić.
     
  •  Zaczynam pozytywnie mówić o sobie i powtarzam kilka sformułowań jak mantrę w ciągu dnia „Jestem pewna siebie, wiem czego chcę, jestem odważna, jestem tak samo ważna, jak inni ludzie”.
  •  Wyrażam uczucia. Wielu z nas boi się tego, ma opory przed przytuleniem się do rodzica, kuzyna, kuzynki, przed ucałowaniem ciotki czy wujka. Gdy kogoś lubię, okazuję to. Okazuję również swoje niezadowolenie „Nie lubię, gdy na mnie krzyczysz”, „Nie lubię, gdy się spóźniasz”.
 
Warto popracować nad sobą. I pamiętać, że nic nie jest warte Twoje TAK, gdy w ogóle nie mówisz NIE.