Sabotaż
Fot. Flickr/DerrickT/CC

Czy masz tak czasem, że przytłacza Cię liczba rzeczy, które masz do zrobienia? Siedzisz w pracy z głową w sprawach domowych, a w domu ciągle myślisz o pracy? Nigdzie tak naprawdę nie jesteś obecna. Ruszasz się, działasz, decydujesz i cały czas pozostajesz w tym samym punkcie.

Nie możesz się skupić na jednej rzeczy, bo ciągle przychodzi Ci do głowy, co jeszcze powinnaś zrobić, o czym zapomniałaś w tym drugim obszarze? Taki wewnętrzny sabotażysta, który odciąga Cię od tego, co masz zrobić i przejmuje kontrolę nad Twoim planem dnia, sprawiając, że niewiele posuwasz się do przodu. 

Znasz to? Ja znam. To Sabotaż, mój długoletni towarzysz działań. Ostatnio coraz rzadziej mam z nim do czynienia, odkąd postanowiłam nie oddawać mu kontroli nad moim grafikiem i moją głową. 

Dlaczego Sabotaż przejmuje kontrolę? 

Przede wszystkim dlatego, że pełnimy w życiu różne role. Niektóre są ważniejsze, inne mniej ważne, w niektóre wchodzimy częściej, w inne rzadziej. I niedobrze jest, gdy którąś z nich się zaniedbuje. Bo wszystkie role potrzebują zasilania – energii, uwagi, czasu.

 

 

Dopóki zasilanie działa prawidłowo, wszystko działa sprawnie, role się przenikają i gładko przechodzimy z jednej do drugiej. Dopóki wszystkie role są zasilane, system jest w równowadze, jak w zegarze z wahadłem, które przesuwa się od lewej do prawej, a potem wraca. Ale czasem coś równowagę zaburza: musisz skoncentrować uwagę na jednym obszarze, zaniedbując inne. Wtedy te zaniedbane domagają się zasilania, zapalają się lampki alarmowe i do głosu dochodzi Pan Sabotaż: starasz się uspokoić i uporządkować to, co palące, ale w tym czasie zaczyna się palić gdzie indziej. Więc nerwowo przerzucasz siły na inny odcinek myśląc, że w poprzednim jest jeszcze coś do zrobienia. Działasz w wyższej mobilizacji, spięciu, co wymaga więcej energii, więc zaczyna Ci jej brakować. Mimo wysiłku jesteś w tym samym, niestabilnym miejscu. Robotą Sabotaża jest poczucie winy i myślenie o tym, co powinnam jeszcze zrobić, zamiast o tym, co właśnie robię.

Jak sobie z tym poradzić? 

Potrzebujesz połączenia 3 elementów: koncentracji, zadań i świętowania.

Uwaga i koncentracja 

  • Sprawdź, ile czasu poświęcasz w tym momencie na pracę, ile na życie prywatne? Popatrz na to okiem neutralnego obserwatora, bez oceniania, obwiniania. Może zauważysz, że w ciągu w pracy od 8-18,  2,5 godziny zajmują Ci sprawy domowe. Albo z czasu domowego dwie godziny spędzasz z głową w pracy. 
     
  • Określ, ile czasu byś potrzebowała efektywnie, aby zaspokoić wszystkie role: „Na prywatę potrzebuję 4 godzin dziennie, na efektywną pracę 8.
     
  • Stwórz grafik, który uwzględni pogodzenie pracy i prywaty. Podziel swój czas na prywatny i służbowy. Czasami nie da się tych dwóch obszarów całkiem rozdzielić, bo na przykład hydraulika można umówić tylko w godzinach pracy. Uwzględnij to w grafiku. Zwróć uwagę na priorytety. W czasie służbowym zajmujesz się tylko pilnymi i ważnymi sprawami prywatnymi, pozostałe muszą poczekać. Wszelkie pomysły na pracę, jakie Ci przychodzą w czasie prywatnym, zapisujesz, aby nie uciekły i wracasz do nich w czasie „praca”, chyba, że są bardzo pilne i ważne.
     
  • Przygotuj się na sytuacje nadzwyczajne (bardzo pilna rzecz w biurze, poświęcasz na nią większość czasu domowego) – zastanów się, na jakich zasadach od niego odchodzisz, i w jaki sposób kompensujesz straty. Szukaj rozwiązań, nie trać świadomości. Nawet jeśli się okaże, że porzuciałaś grafik, szukaj sposobu na to, by do niego wrócić.

 

Cele i zadania

Określ  zadania do wykonania – stwórz listę rzeczy do zrobienia. Większe zadania podziel na mniejsze etapy. Mniejsze zadania to większa szansa na powodzenie i dowód na to, że posuwasz się do przodu. Bo przecież lepiej mieć kilka małych sukcesów i kilka rzeczy do zrobienia, niż jeden rozgrzebany projekt? Bądź konkretna w nazywaniu zadań i celów: zamiast: „Muszę trochę popracować” zapisz, co masz do zrobienia: „Odpowiedzieć na maile do A, B i C”, „Wymyślić 3 rozwiązania dla problemu”  „Przeczytać tekst i nanieść poprawki”. 

Świętowanie

To bardzo ważny element. I nie chodzi tu o organizowanie imprezy z okazji tego, że wykonałaś odkładany przez n dni telefon, ale o zauważenie, zarejestrowanie sukcesu, choćby poprzez powiedzenie sobie: „Dobra robota, zrobiłam to!” i wykreślenie z listy zadań. Takie podejście odbiera argumenty Sabotażowi, że jesteś złym pracownikiem czy złą osobą w roli prywatnej. Kiedy możesz powiedzieć sobie: „Zrobiłam to, to i to” masz dowód dla samej siebie na to, że działasz i że posuwasz się do przodu. Jeśli  skoncentrujesz się tylko na zadaniach do zrobienia, szybko opadniesz z sił. Gwarantuję! 

Świętuj zatem każde zakończone działanie, każdy sukces, wykorzystaj siłę, jaka płynie ze świętowania.

Pogodzić wiele ról

W ten sposób możesz pogodzić wiele ról, które mają tendencję do konkurowania ze sobą o czas, czy uwagę: pracę i prywatę, biznes i przyjaźń, dom i pracę, siebie i innych. W miejsce konkurencji pozwalają wprowadzić komplementarność. Pomagają zachować równowagę w długim czasie, nawet jeśli ta równowaga bywa zakłócana na krótko. Kiedy dbasz o równowagę, kiedy zasilasz wszystkie obszary i pozwalasz im przez chwilę być na pierwszym planie, zapewniasz sobie to, że kiedy przyjdzie ich czas, nie wejdą w tryb TKM („Teraz, Kurczę My”), a Ty zaczniesz się kręcić jak w chomik w swoim młynku.

Czasami też ten system pomaga pokazać, że równowagi nie da się przywrócić. O tym dlaczego i co w związku z tym, o tym opowiem przy innej okazji.

A jak Ty radzisz sobie ze swoim Sabotażem?