Lawendowe Pole
fot. Joanna Wilgucka-Drymajło

Wiele osób żyjących w mieście marzy o tym, by wyprowadzić się na wieś i wieść życie bez ciągłego pośpiechu, stresu i w zgodzie z naturą. Marzenia czasem zamieniają się w rzeczywistość. Szczególnie, gdy mamy odwagę i determinację.

Joanna Posuch porzuciła Warszawę i przeniosła się na Warmię. Dzięki temu mamy dziś wyjątkowe miejsce na mapie Polski – Lawendowe Pole i Muzeum.

Dom, w którym mieszka od lat – Pani Joanna kupiła/sprowadziła z Beskidu Niskiego, ratując go tym samym przed zniszczeniem. Stara się żyć w zgodzie z rytmem natury i korzystać z jej bogactw nie niszcząc jej przy tym; stworzyć atmosferę gościnności i otwartości na drugiego człowieka.

Lawendowe Pole – zanurzyć się w lawendzie

W Nowym Kawkowie na Warmii możemy spacerować wśród morza lawendy… (w sezonie jej kwitnięcia) – co jest wyjątkowym przeżyciem. Można usiąść na ławeczce i delektować się pięknym widokiem i zapachem… Plantacja lawendy zachwyca…

Lawendowe Pole - Lawendowe Muzeum

Obecnie na teranie Lawendowego Pola funkcjonuje również od 2014 roku Lawendowe Muzeum Żywe im. Jacka Olędzkiego. Budynek (stara, drewniana chata) w którym się znajduje muzeum – został tu również przeniesiony deska po desce i złożony na nowo. Na jednej z belek widać wyżłobioną datę jego powstania 1873 r. Fundusze umożliwiające powstanie tego miejsca  zebrano w ramach projektu na portalu Polak Potrafi. Zwiedzanie jest bezpłatne.

Dlaczego żywe? Ponieważ jego twórcy chcą, aby odwiedzający mogli wejść w interakcję z zgromadzonymi w tym miejscu zbiorami i… lawendą; mogli porozmawiać, powspominać, dotknąć – bez pośpiechu, stresu, że ktoś zacznie krzyczeć „nie dotykać”. By istniała możliwość zobaczenia, jak w praktyce z lawendy powstaje woda lawendowa, olejek lawendowy czy susz.

Na naszych oczach trwa proces destylacji lawendy… kropla po kropli do butli spływają aromatyczne opary. W ciągu wakacji prowadzone są warsztaty, spotkania i wykłady.

Lawendowe Pole - Lawendowe Muzeum

W czasie zwiedzania można również dopytać o właściwości lawendy, możliwości jej wykorzystania, poczęstować się ciastkiem z lawendą lub lawendową herbatą z pomarańczą. Osobiście nie jestem lawendowym smakoszem – jednak każdemu polecam spróbowanie – być może jej walory smakowe przypadną Wam do gustu.

Lawendowe Pole - Lawendowe Muzeum

Podczas moich odwiedzin Lawendowego Muzeum - na strychu chaty akurat suszyła się lawenda (trwały zbiory). Część wisiała na sznurkach w postaci bukiecików, resztę ułożono rzędami na podłodze i ławach. Niesamowity widok… Szkoda, że susz nie był dostępny w sprzedaży. Dla dwóch świeżych bukiecików, jakie przywiozłam z tej wyprawy musiałam stworzyć w domu suszarnię;)

O swojej przygodzie ze zmianą adresu z miasta na wieś Pani Joanna napisała książkę „Lawendowe pole. Czyli jak opuścić miasto na dobre” – opisuje ją tak: „Książka ta opisuje moje doświadczenia i przeżycia, związane z przeprowadzką na warmińską wieś. Opowiada o tutejszym życiu i przyrodzie. Chciałabym, aby zachęcała do odważnego realizowania osobistych pasji ze świadomością, że otaczający nas świat jest subtelny, piękny, że należy się mu szacunek i opieka. Naszkicowałam rozmaite problemy i związane z nimi wyzwania, z którymi zmierzyć się musi każdy osadnik znający wieś bardziej z opowiadań niż doświadczenia.(…) Po przeszło dziesięciu latach mieszkania na wsi nauczyłam się, w jaki sposób radzić sobie z gospodarstwem i z otaczającym światem, nie opuściło mnie natomiast dziwne, acz miłe poczucie surrealizmu.(…) Na wsi można robić najrozmaitsze rzeczy. Do dyspozycji jest spora przestrzeń, inspirujące piękno krajobrazu, a także nieco odmienne niż w mieście pojęcie czasu. Wieś jest spowolnieniem. Zatrzymuje człowieka. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie. A bycie wieśniakiem to powód do dumy. Zawiera w sobie ogromną wiedzę na temat natury, która to wiedza nie jest dana człowiekowi w mieście, choćby całymi dniami przesiadywał w parkach. Gdy kupiłam ziemię na Warmii, zamarzyłam o lawendowej plantacji na zboczu małej górki. Wystarczyło pójść do sklepu ogrodniczego po nasiona, poprosić sąsiada o zaoranie pola, przeczytać to i owo o lawendzie, poeksperymentować. Następne działania to już tylko konsekwencja tego pomysłu". (Źródło lawendowepole.pl)

 

Na zakończenie zachęcam do obejrzenia filmu, w czasie którego Pani Joanna opowiada o sobie i swoim pomyśle na życie – powstał on, gdy Muzeum było jeszcze planach.  

Miej odwagę marzyć

Dla wszystkich tych, którzy marzą, by opuścić miasto i zamieszkać na wsi mam nadzieję, że ten artykuł będzie inspiracją i skłoni do refleksji, weryfikacji zdania, które sobie pewnie ciągle powtarzacie – "To przecież nieosiągalne marzenie…".  Może jest bardziej realne niż się wydaje. Warto się nad tym zastanowić – poszukać swojego niepowtarzalnego pomysłu na życie…