Stresory - stres

Nie ma to jak zepsuć sobie humor i podnieść ciśnienie z samego rana. Często rzutuje to na przebieg całego naszego dnia – zwykle niezbyt pozytywnie. Warto zastosować poranną profilaktykę antystresową i ograniczyć ilość stresorów, o które możemy się potknąć o poranku.

Niektórzy mówią, że jaki poranek – taki i cały dzień. Nawet jeśli nie zawsze się to sprawdza – zadbajmy o to, by zwiększyć swoje szans na "dobry dzień" i zaraz po pobudce nie "wdepnąć w stres". Oto kilka porannych aktywności, które mogą zepsuć nam humor i doprowadzić do powstania niebezpiecznego poziomu frustracji:)

  • Klucze – każdy, kto rano miał okazję zorientować się, że zaginęły mu klucze do mieszkania czy samochodu – wie ile nerwów kosztuje ich szukanie (szczególnie, gdy się człowiek śpieszy). Wybierz dla nich jedno określone miejsce, gdzie zawsze będziesz je odkładał. Wszyscy domownicy powinni je znać i również odkładać swoje klucze w to miejsce. Do każdego klucza dodajcie breloczek umożliwiający określenie ich właściciela.
     
  • Prasowanie - na samą myśl o porannym prasowaniu, robi mi się słabo;) Rozkładanie deski, która odmawia współpracy; woda, która dosłownie wyparowała z żelazka… Nie nastraja mnie to zbyt optymistycznie – Ciebie pewnie również. Staraj się prasować albo dzień wcześniej, albo raz w tygodniu przygotuj sobie ubrania, które wymagają prasowania, powieś na wieszakach… Przez cały tydzień będziesz mógł po nie sięgać – bez stresu… 
     
  • Ubrania – ile razy obiecywałeś sobie, że od dziś zawsze wieczorem ustalisz, co założysz kolejnego dnia do pracy/szkoły? Tak zwykle deklaruje się rano w złości, gdy biegamy w poszukiwaniu zaginionej koszulki, która idealnie pasowałaby pod marynarkę. Minuty mijają, a my kopiemy niczym górnik w czeluściach szafy… Po co się denerwować? Przygotuj sobie ubrania na kolejny dzień, ucz tego również pozostałych domowników;) nie wyręczaj – ucz….

     

     

  • Pusta lodówka - otwierasz lodówkę, a tu tylko światło? Przeterminowany serek? Żołądek woła jeść…, a nie ma co do niego włożyć. Zamiast szukać winnego, trzaskać drzwiami lodówki – raz w tygodniu zrób zakupy specjalnie z myślą o codziennych śniadaniach oraz zapasy, z których będziesz mógł czerpać, by dokarmiać się w pracy. Najedzony będziesz miał więcej sił, energii do działania (planowane posiłki są zwykle zdrowsze). Będzie to też tańsze, niż zakup czegokolwiek w biegu, w drodze do pracy.
     
  • Budzik na styk - trudno nie być zestresowanym z rana, jeśli wyskakuje się z łóżka, jak z procy i biegnie tratując wszystko i wszystkich po drodze – byle tylko zdążyć, np. do pracy. W tej sytuacji zwykle brak czasu, by coś zjeść (i się nie przydławić przy tym), ale wystarczy go, by się mocno zestresować. Wylicz, ile czasu potrzebujesz średnio na kolejne poranne czynności i staraj się tak ustawić budzik, by obejmował np. 2-3 10 minutowe drzemki, które pozwolą Ci dojść do siebie i w odpowiednim czasie zrzucić z łóżka. Weź pod uwagę również pozostałych domowników, żeby się nie okazało, że w jednym czasie macie zaplanowane okupowanie łazienki… Warto rozmawiać i racjonalnie planować czas, tak by poranna atmosfera w domu była jak najlepsza.
     
  • Z Tobą/z Wami nie da się dogadać… - rozpoczynanie rozmów z domownikami na poważne, zapalne tematy z rana – kończy się zwykle wybuchem i wyjściem z domu w stanie podniesionego ciśnienia. Poranek, gdy czas jest mocno limitowany, gdy nie każdy jest w stanie skupić uwagę (bo jeszcze śpi) nie wspiera dobrej komunikacji. "Poważne tematy" lepiej zostawiać na inne pory dnia, szczególnie te, gdzie nikt się akurat nie spieszy i będzie czas na spokojnie wszystko omówić, wyjaśnić. 

 

 Jak jeszcze możemy zadbać do dobry początek dnia? Podzielcie się swoimi pomysłami:)