Praca - odpoczynek

Przychodzi taki moment w życiu człowieka pracującego, w którym zagląda on w swój grafik, sprawdza najbliższe miesiące i stwierdza (nie)cenzuralnie, że maraton, który jest przed nim albo go zabije, albo wyczerpie do cna. Jeśli nie wiesz, co to praca na etat i Twoje konto bankowe, raz tęskni za przelewami, a raz z radością księguje kolejne sumy, wiesz doskonale, o czym mówię.

Oczywiście najprościej można by poradzić takiej osobie: „Nie pracuj za dużo… przemęczysz się… trzeba znaleźć czas dla siebie”. Bardzo łatwo się to mówi, kiedy pensja na koncie jest stała, a ilość pracy na najbliższe pół roku przewidywalna. Kiedy pracujesz od zlecenia do zlecenia, od projektu do projektu, sytuacja zmienia się diametralnie, bo nie sposób przewidzieć, kiedy znowu zostanie się bez niej. Dlatego tak chętnie i tak często bierzemy sobie na głowę za dużo, w zbyt krótkim czasie, żeby przetrwać następne okresy bez pracy i nadrobić „zaległości” finansowe.

Jako psycholog absolutnie powinnam teraz spojrzeć na was zza akapitów i rzec: „Nie zapominaj o sobie, odpoczynek jest najważniejszy, nigdy nie bierz za dużo na swoje barki”…., ale nie zrobię tego, bo sama raz na jakiś czas funduję sobie taki maraton. Siła wyższa. A że robiłam to już nie raz, to o te kilka wyścigów jestem mądrzejsza i tą mądrością chcę się z Wami podzielić. Zero pouczania, zero mówienia, co macie robić. Tylko zwykłe rzeczy, które pomagały mi w przetrwaniu kilkutygodniowego maratonu pracy.

 

1)Spacery
Żeby odkryć ich magię i moc potrzebowałam prawie 30 lat życia. Długo, ale lepiej odkryć to przed 30-stką, niż nigdy! Spacerowanie jest chyba najprostszą i najtańszą formą aktywności ruchowej, która nie wymaga od nas właściwie  niczego poza w miarę działającymi kończynami dolnymi. I nie ma wymówek, że nie mam kiedy. Pewnie, że masz! Wyjdź z domu 10 minut wcześniej, wysiądź 2 przystanki przed miejscem docelowym, zamiast windy wybierz schody, zamiast jechania na zakupy dwie ulice dalej, zaufaj swoim nogom – one naprawdę tam dojdą.

A co zrobić, kiedy pogoda nie sprzyja? Jest kilka magicznych rzeczy, które wymyślono w XX wieku, a należą do nich: parasolka, płaszcz przeciwdeszczowy i kalosze. Świetnie sobie dają radę. A jaka potem duma w  sercu, że się dotarło do pracy pomimo niesprzyjających warunków i poszarpanej od wiatru parasolki!

 

2) Poranne ćwiczenia
Wystarczy 5 minut dziennie, codziennie i te plecy, i te nogi od razu inaczej funkcjonują przez cały dzień. Jaki dobrać zestaw dla siebie? Najlepiej taki, który lubimy, który nie będzie szokiem dla ledwo co obudzonego ciała, a który delikatnie go obudzi i zachęci do wstania. Zdecydowanie lepiej postawić na delikatne przeciąganie się, aniżeli pompki, brzuszki i inne siłowe wygibasy, ale oczywiście co kto lubi. 

 

3) Rytuały
Nic tak nie ułatwia przetrwania, jak robienie pewnych czynności w takiej samej  kolejności, lub też w tych samych godzinach. Tak, Twój żołądek będzie Ci za to wdzięczny, ale nie tylko chodzi o żołądek. Głowa też potrzebuje odpoczynku. Narzucając jej stały, codziennie powtarzający się rytm, dajemy jej dodatkowe chwile na odsapnięcie. Skoro oczekujemy od niej pracy prawie że 24h na dobę, dajmy jej święty spokój przy zwyczajnych, codziennych czynnościach.

 

4) Dobre jedzenie
Dobre jedzenie wcale nie oznacza naszych ukochanych frytek czy też umiłowanej bezy z kremem. Chodzi o to, że w chwilach przepracowania to, co zjemy, raz – że zaważa na jakości naszej pracy, dwa – że wpływa na nasze samopoczucie i albo zostanie ono zniszczone, albo przyjemnie podłechtane. Nie masz czasu rano na spakowanie jedzenia na drugie śniadanie /obiad /lunch/kolację ? Zrób  to wieczorem…. i koniecznie zostaw w kuchni  karteczkę „Zabierz jedzenie z lodówki!”

 

5) Przyjaciele
Wiem, że czasu ledwo starcza dla siebie, ale nic tak nie da kopniaka jak kawa z kimś bliskim. Raz, że o przyjaźnie trzeba dbać. Dwa, że chwila rozmowy pozwala odpocząć od narzuconego sobie rytmu i na chwilę zatrzymać się, by po prostu pogadać.  

 

Oczywiście do tej skromnej listy pięciu rad można by dodać jeszcze co najmniej dziesięć, ale nie o to chodzi. Ważne, żeby w okresie maratonu choć na chwilę znaleźć w nim wytchnienie i spokój, i cokolwiek, co pozwoli nam go przetrwać do końca w nienaruszonym stanie.