Ciężkie jest życie weganina. Myślimy, że jeśli sam zrobimy sobie zakupy i sami przyrządzimy posiłek, nie ma możliwości, żeby do diety wkradł się produkt pochodzenia zwierzęcego. Okazuje się jednak, że zewsząd czyha na nas niebezpieczeństwo spożycia produktów uważanych powszechnie za niewegańskie.

Założę się, że poniższe produkty będą dla was sporym zaskoczeniem! Zobaczcie więc, jakich produktów, które wydawać się mogą wegańskie, każdy weganin powinien unikać.

 

  • Czerwone słodycze

Zdarza się wam kupować lizaki czy żelki o pięknej czerwonej barwie? Po przeczytaniu etykiety dowiadujecie się, że produkt nie zawiera sztucznych barwników, więc jecie z zadowoleniem? Niestety, w wielu przypadkach okaże się, że właśnie spożyliście produkt częściowo uzyskany z czerwca kaktusowego, owada, z którego ciała pozyskuje się koszenilę – czerwony barwnik uznawany za naturalny (nie mylić z czerwienią koszenilową E124, która jest barwnikiem chemicznym). Koszenilę oznacza się symbolem E120, inne nazwy to karmina, kwas karminowy lub cochineal. Zanim więc kupisz czerwonego lizaka, landrynki czy ulubione żelki – przeczytaj dokładnie etykietę!

 

  • Żelki, galaretki

Nie tylko czerwone słodycze powinny wzbudzać podejrzenia. Żelki, pianki, galaretki i inne sprężyste słodycze zawierają w swoim składzie żelatynę, która w ogromnej większości przypadków produkowana jest z kolagenu zawartego w skórze, chrząstkach i kościach zwierzęcych. Najlepiej przyrządzić sobie galaretkę w domu, używając do tego dostępnej w sklepach żelatyny roślinnej agar-agar.

 

  • Czipsy

Ziemniaki? Generalnie tak, ale wśród dodatków, zwłaszcza smaków takich jak barbecue, z pewnością znajdziecie tłuszcz z kurczaka. Zresztą czipsy są niezdrowe, więc nie zawracajmy sobie nimi głowy!

KURSY ONLINE:
proste-zycieProste Życie
Porządek w głowie, życiu i domu

  • Migdały

Migdały?? Tak. Bycie weganinem to nie tylko unikanie produktów pochodzenia zwierzęcego, ale też wrażliwość na nieludzkie traktowanie zwierząt. Tak właśnie jest w przypadku kalifornijskich farm migdałowych. Pszczoły muszą zapylić tysiące drzew migdałowych w zaledwie kilka tygodni, karmi się je więc syropem kukurydzianym i antybiotykami, aby zwiększyć ich efektywność. Próbujcie więc szukać migdałów niepochodzących z Kalifornii!

 

  • Tofu

Tofu czyli ser sojowy. Brzmi dobrze, ale czy na pewno jest wegańskim zamiennikiem sera? Może tak być, ale lepiej przed kupnem zapoznać się z etykietą, ponieważ nie wiadomo dlaczego niektórzy producenci dodają do produktu kazeinę, czyli jeden z podstawowych składników tworzących białko mleka. Taki ser może również zawierać pochodzące z ryb kwasy omega 3.

 

  • Gotowe dressingi

Tutaj również przyda się czytanie etykiet. Na przykład sos Worcester zawiera anchois, jest on również składnikiem sosu Cezara, który z kolei zawierać może laktozę. Nie trzeba wspominać o białych dressingach, które generalnie oparte są na produktach nabiałowych. Zwracajcie uwagę, co zawiera sos, a najlepiej przyrządźcie własny!

 

  • Fistaszki

Jeśli macie ochotę na orzeszki ziemne, decydujcie się na te w łupinkach. Wiesz co jesz tylko wtedy, kiedy dostajesz produkt samodzielnie opakowany przez naturę. Dlaczego nie polecamy tych obranych, w opakowaniach? Niektórzy producenci stosują dodatek żelatyny.

 

  • Alkohole

W przypadku alkoholi (piwo, wino) problematyczny jest proces klarowania. W tym celu wykorzystuje się substancje takie, jak żelatyna, karuk (rybia żelatyna), albumina (białko z białek jajek kurzych), kazeina lub chitosan pozyskiwany z pancerzy skorupiaków. Jeśli chodzi o wódkę, należy sprawdzać te smakowe, ponieważ przy ich produkcji wykorzystywany jest miód. Znane są też przypadki filtrowania wódek przez jedwab.

 

  • Margaryna

Tłuszcz roślinny? Tak, ale często z dodatkiem omega 3 EPA i DHA pochodzenia zwierzęcego.

 

  • Pieczywo, płatki, batony zbożowe

Mąka, woda i drożdże? Tak, w większości przypadków. Jednak warto zapoznać się ze składem, bo aby uatrakcyjnić produkt i promować jako zdrowy, producenci dodają czasem kwasy omega 3 EPA i DHA.

 

A na zakończenie ciekawostka – jeszcze jeden niewegański produkt, tym razem nie do jedzenia, który znajduje się w niejednym domu – śnieżnobiała porcelana. Dlaczego śnieżnobiała? Bo z dodatkiem mączki kostnej.

Naprawdę trudno być weganinem, ale nie poddawajcie się. Pamiętajcie – najważniejsze to czytać etykiety!