Świadome życie

Tyle jest rzeczy do zrobienia, tyle osób do "zadowolenia", tyle cudzych marzeń do spełnienia, tak wiele pracy do wykonania. To taka długa lista… Gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Czy w ogóle uwzględniłeś siebie na tej liście rzeczy ważnych, niecierpiących zwłoki, a może dawno zabrakło na niej miejsca dla Ciebie i nawet tego nie zauważasz?

Bynajmniej nie chce tu propagować "niezdrowego egoizmu", który widzi tylko czubek własnego nosa i nic poza tym. Bardziej chcę zwrócić Twoją uwagę na to, jak daleko zaszedłeś w "odkładaniu siebie na później" i czy zrobiłeś to świadomie, czy może w ferworze życia, jakoś tak wyszło?

 

  • Zastanów się…
     
  • Przeanalizuj rzeczy, które chciałeś zrobić, ale jakoś tak nie było kiedy. Może jednak jest szansa na choć małe kroczki do przodu? Nie zawsze w danym czasie mamy duże czy sprzyjające okoliczności do realizowania siebie. Bywa, że trzeba podejmować trudne decyzje. Nie musisz rzucać się od razu na głęboką wodę – nawet drobiazgi w drodze do spełnienia marzeń to wielki sukces i okazja do cieszenia się tym!
     
  • Czy masz w ogóle choć chwilę dla siebie? Czas na złapanie oddechu? Trudno czasem ogarnąć plan dnia, by wygospodarować "chwilę". Pamiętaj jednak – Ty również masz swoje potrzeby – nie są one nieistotne, nieważne… Przeczytaj Slow life – 10 pomysłów na „chwilę” dla siebie
     
  • Czy dajesz sobie prawo do zmęczenia/wypoczynku, słabości? Nie jesteś maszyną nie do zdarcia. Masz tego świadomość?
     
  • Czy umiesz sobie odpuścić? A może jesteś katem sam dla siebie?
     
  • Czy troszczysz się o samego siebie – swoje zdrowie tak, jak troszczyłbyś się o kogoś bliskiego? 
     
  • Czy zwykle rezygnujesz ze swoich planów, by ktoś inny mógł zrealizować własne? Czy to Cię nie frustruje?
     

Niejednokrotnie to najpierw my sami usuwamy siebie z własnej listy "ważne" (zaczyna się niewinnie – bo przecież dam radę, bo jestem taki dzielny, bo ja to zrobię najlepiej, bo kto, jeśli nie ja). Zdarza się również, że boimy się zawalczyć o swój pomysł na siebie, a zdanie "poświęciłem się" staje się wymówką, która ściąga z nas poczucie odpowiedzialności za to jak jest. Później lawina rusza, bo Jeśli Ty wykreślisz swoje potrzeby z listy priorytetów – inni prawdopodobnie wezmą z Ciebie przykład! Jeśli wysyłasz innym sygnał, że sam siebie stawiasz na ostatnim miejscu (lub nawet na żadnym), nie dziw się, jeśli uznają to za pożądany przez Ciebie stan rzeczy. 

Gdy dojdziesz na skraj wyczerpania i frustracji – kogo obwinisz? Komu to wyjdzie na dobre? Zapobiegaj zamiast leczyć…Ta  zasada sprawdza się i w tym przypadku… Dopisz siebie do listy priorytetów już teraz!!!