Sens życia

Australijska pisarka przeprowadziła szczególne badania, podczas których pytała ludzi u kresu ich życia, czego najbardziej żałują w obliczu śmierci, jakie czyny popełnione lub niespełnione spędzają im sen z powiek.

Zawrotna kariera okazała się nie być najważniejsza dla Bronnie Ware. Praca w banku nie zapełniała pustki w jej życiu. Dlatego postanowiła zacząć żyć od nowa, bliżej ludzi, bliżej prawdziwych uczuć i doświadczeń. Rzuciła intratne stanowisko i zaczęła pracę jako opiekunka ciężko chorych ludzi w hospicjum domowym. Jej pacjentom zwykle nie zostaje więcej niż trzy miesiące życia.

To, co jest ważne w pracy opiekunki osób starszych to świadomość, empatia i zaangażowanie w swoją pracę. Bronnie traktuje swoich pacjentów jak własną babcię, którą bardzo lubiła. Nawet w nocy spieszy z pomocą, gdy słyszy dzwonek dochodzący z łóżka staruszka. Wykonuje zabiegi kosmetyczne, masaże stóp lub manicure oraz wysłuchuje długich historii życia. Pomimo coraz większego wyczerpania pozostaje u boku umierających. Jest z nimi do końca.

Wśród jej ulubionych pacjentek jest starsza pani o imieniu Grace. Ponad pół wieku znosiła tyranię męża. Od jej pokolenia oczekiwano posłuszeństwa wobec męża i było to normalne. Ostatnio mieszkała w domu opieki. Z tego miejsca obserwowała, jak rosły jej wnuki, jak się toczyło życie jej rodziny. Teraz, pod koniec swojego życia, robi sobie gorzkie wyrzuty: "Dlaczego nie robiłam tego, co chciałam? Dlaczego dałam sobą manipulować, dlaczego nie byłam na tyle silna?".

Rodzina na ostatnim miejscu…?

Na liście błędów życia występuje także nadmierne koncentrowanie się na pracy zawodowej kosztem czasu dla rodziny i przyjaciół.

 

Proste życie warsztaty

 

Prawie 90-letni John w obliczu śmierci mówi o swojej ukochanej żonie Mary, z którą wychowywał pięcioro dzieci. Kiedy ostatnie dziecko wyfrunęło z domu, Mary poprosiła męża biznesmena, aby spędzili trochę czasu razem. Pieniędzy nigdy im nie brakowało, mieli ich wystarczająco dużo. Ale John nigdy nie miał czasu, ciągle praca była ważniejsza niż rodzina. Przez15 lat nie miał czasu, aby wyjechać w podróż z żoną. W końcu obiecał jej, że to już ostatni rok pracy, a potem będą podróżować do woli. Cztery miesiące później poważnie zachorował. Tuż przed śmiercią pyta Bronnie: "Dlaczego tak wiele wartości przypisujemy sprawom materialnym tego świata?" Żałuje, że nie udało mu się znaleźć właściwej równowagi między życiem zawodowym i rodzinnym.

94-letni Josef cierpi nie tylko dlatego, że miał zbyt mało czasu dla swojej rodziny, ale również dlatego, że nie miał go dla swojego sąsiada – przyjaciela. Gdy 40 lat temu jego przyjaciel po stracie pracy i rodziny zaczął pić, Josef nie zauważył na czas, że dzieje się z nim coś złego. Uświadomił to sobie, gdy już było za późno. „Byłem tak skoncentrowany na najważniejszej na świecie sprawie – mojej karierze, że nie zauważyłem, że ten świat właśnie komuś spada w przepaść”.

Innym z błędów życiowych jest brak odwagi, aby okazać swoje uczucia. Niewypowiedziane słowo „przepraszam”, niespełniona miłość, powstrzymywany przez lata gniew – dla ludzi umierających nic nie wydaje się z perspektywy czasu tak ważne, jak szczęście i spełnienie w relacjach międzyludzkich.

Na koniec najważniejszy grzech, który powtarzał się najczęściej w zwierzeniach ludzi u kresu życia: "Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwym". Zadowolenie z życia na pewno w mniejszym lub większym stopniu zależy od okoliczności zewnętrznych, jednak przede wszystkim to my musimy chcieć być szczęśliwi, by dokonywać wyborów, które do tego szczęścia nas poprowadzą.

 

Opracował: Zbigniew Jasiński

Facet po 40