Intymność dziecka

Dziecko w wannie, dziecko nagie, dziecko w samych majtkach… W Internecie pełno jest zdjęć, które pokazują dzieci w najbardziej intymnych dla człowieka chwilach. Kto je zamieszcza? Zwykle sami rodzice, pragnąc się pochwalić swoim potomkiem i każdym etapem jego życia. Czy to na pewno słuszne? 

Przeglądając blogi, fanape i profile mam/rodziców na portalach społecznościowych czasem ma się wrażenie, że coś takiego jak poczucie/granica intymności, prywatności, które kiedyś były czymś pięknym, ale chronionym, przeznaczonym tylko dla najbliższych – przestaje funkcjonować w naszym społeczeństwie. 

Wiele mam już od momentu dowiedzenia się o ciąży zaczyna fotografować i opisywać jej przebieg w Internecie… Brzuch z prawej brzuch z lewej strony (pstryk), opis dolegliwości ciążowych, biegunek, infekcji. Niech każdy w tym kraju (i nie tylko) zobaczy i przeczyta… Mama jest osobą dorosłą, skoro ma więc ochotę pokazać światu siebie prawie nagą i wprowadzać innych (obcych) w świat swoich dolegliwości to już jej wybór.

Dziecko ma prawo do prywatności

Dziecko jest osobnym człowiekiem – ma prawo do szacunku, poszanowania jego intymności, granic prywatności… Dlaczego tak wielu rodziców o tym zapomina? Czy świadomość, że mały Adaś za chwilę pójdzie do szkoły, a cała klasa będzie mogła przeczytać o konsystencjach jego kupek, zobaczyć jego genitalia w Internecie – nie daje rodzicom do myślenie i zachowania granic? Czy nie mają szacunku do dziecka? Dlaczego tak trudno sobie wyobrazić, że może ono nie chce oddawać swojej prywatności, by mama czy tato mogli zamieszczać sweet gołe focie na fb, czy mieć temat na kolejny wpis na blogu… Tylko jak niby miałoby się temu przeciwstawić, jest tylko dzieckiem. To przecież rodzic powinien je chronić!

W sieci nic nie ginie  – chroń intymność dziecka

Niektórym się wydaje, że jeśli zamieszczą coś na swoim fb, na blogu/stronie – to zdjęcia tylko tam będą. Obudźmy się! Co raz trafi do sieci, w większości przpadków rozniesie się. Ludzie "pożyczają" sobie zdjęcia, teksty – cytują ich fragmenty.  Dziś zdjęcie jest na naszej stronie, jutro pojawi się np. w jakimś niemieckim, angielskim, czy rosyjskim portalu.

 

 
↑ Internetowe warsztaty dla mam dostępne już w Polsce! ↑

 

W 2013 roku Fundacja Dzieci Niczyje zorganiozwała kampanię – Pomyśl zanim wrzucisz. Jej celem było zwrócenie uwagi na problem bezrefleksyjnego publikowania zdjęć dzieci przez ich rodziców oraz kwestie ochrony prywatności dzieci w Internecie. 

"Zdjęcie raz wrzucone do internetu zaczyna żyć własnym życiem. – czytamy na stronie kampanii. – Każdy może je pobrać, opublikować w niekorzystnym kontekście, a nawet  zmodyfikować i  udostępnić ponownie. Nic w internecie nie ginie. Zanim opublikujesz zdjęcie, pomyśl czy nie zaszkodzi to Twojemu dziecku. Wyobraź sobie, jak się poczuje, kiedy za jakiś czas albo samo odnajdzie, albo ktoś w najmniej odpowiednim momencie podsunie mu znalezione w  Internecie niefortunne zdjęcie z głupią miną albo w jakiejś niezręcznej sytuacji. A może zobaczy własną twarz na jednym z internetowych memów? Zastanów się również, zanim wrzucisz do Internetu zdjęcia swojego dziecka z plaży – w kostiumie kąpielowym lub bez. Dla ciebie to radosne wspomnienia, dla osób o skłonnościach pedofilskich pożywka dla chorej wyobraźni. A przede wszystkim pomyśl czy za kilka lat dziecko nie będzie Ci miało za złe, że jego intymne zdjęcia trafiły do Internetu".

 

 

- Chcemy zwrócić uwagę rodziców na kwestię ich odpowiedzialności za prywatność dzieci – podkreślał Łukasz Wojtasik z Fundacji Dzieci Niczyje. – Zdarza się, że umieszczając zdjęcie w Internecie tracimy nad nim kontrolę. Próby jego usunięcia skazane są na niepowodzenie, bo każde zdjęcie, które spotkało się z zainteresowaniem internautów, zostaje natychmiast powielone, jest poddawane przeróbkom, może stać się motywem złośliwych memów – dodaje Wojtasik.

Jednym z elementów kampanii był poradnik dla rodziców „Pomyśl, zanim wrzucisz”, w którym znajdują się informacje na temat ustawień i ochrony prywatności na portalach społecznościowych. Jest on dostępny na stronie www.zanimwrzucisz.fdn.pl.

- Nie chcemy zabraniać rodzicom publikowania zdjęć dzieci – wyjaśniał Łukasz Wojtasik. – Ale chcemy, żeby to robili odpowiedzialnie i świadomie, wykorzystując narzędzia, które pozwalają na ochronę prywatności ich dziecka. I żeby zdawali sobie sprawę z konsekwencji własnych działań, zarówno tych bezpośrednich, jak i tych odroczonych, kiedy to bezrefleksyjnie opublikowane zdjęcie zostanie dziecku przypomniane, zazwyczaj w najbardziej niefortunnych okolicznościach. Bo Internet nie zapomina – tłumaczył Wojtasik. 

Sytuacja odwrotna – podoba Ci się?

Wyobraźcie sobie sytuację odwrotną… Dziecko zaczyna prowadzić bloga i zamieszczać na nim zdjęcia mamy i taty – nago, sikających, ich wydzielin, wysypek, itp. – i jeszcze z uporem maniaka "roznosić" je po portalach społecznościowych, bo może jeszcze nie wszyscy widzieli… Podoba się wam taka perspektywa? Takie odarcie z intymności, prawa do prywatności?
 

*Wykorzystano materiały ze strony www.zanimwrzucisz.fdn.pl