Nie lubię babci...

W waszym domu pojawiło się dziecko. Przepełnia was szczęście, z każdego kąta wyzierają pluszowe misie, a w umyśle fruwają dziecięce skarpetki. Każdego dnia dokonujecie miliona wyborów. Jak wychować swoje dziecko, jak je karmić, szczepić, nie szczepić, czy podać syrop, czy iść do lekarza. Spać razem czy osobno. Ukarać, czy postawić na naturalne konsekwencje. Chwalić, nie chwalić. Pojawia się ktoś, kto chce Wam pomóc. Babcia.

Urodzenie dziecka jest przełomowym momentem w życiu kobiety. Świadome rodzicielstwo rodzi się w bólach i oparach pierwszych kilku tygodni walki z własnym zmęczeniem, próbą zrozumienia płaczu dziecka i zaakceptowania zmian w swoim życiu. Potrzeba kilku dobrych miesięcy, żeby zaaklimatyzować się w nowym harmonogramie i posegregować swoje oczekiwania w odpowiednie pudełka, a może nawet wynieść na strych. Uporządkować swoje relacje z partnerem, wytyczyć wspólne obowiązki i czas dla siebie.

I nagle pojawia się uczucie niepokoju i niepewności w stosunku do własnych kompetencji. Dzieje się tak, gdy w tę waszą idyllę i sielskość rodzicielstwa wkraczają inne relacje. Dziadkowie. Dziadkowie, którzy mogą mieć inne zapatrywania na wychowanie waszego dziecka. Babcia, która niekoniecznie chce słuchać o rodzicielstwie bliskości, a ograniczanie słodyczy traktuje jak pozbawianie swoich wnuków dzieciństwa. Teściowa, której nigdy nie lubiłaś, teściowa, która nie chce pozwolić dorosnąć synowi, teściowa kontrolująca, wymuszająca, lekceważąca Twoją osobę.

Matka…

A może Twoja matka. Matka, do której straciłaś zaufanie, matka, która przez lata nadwyrężała Twoje poczucie własnej wartości.

I teraz patrzysz jak twoje dziecko na dźwięk otwieranych drzwi radośnie krzyczy: Babciaaa!! Trudno Ci się do tego przyznać, ale ściska Cię ze złości w gardle. O ile łatwiej by Ci było, gdyby Twoje dziecko nie czuło do niej sympatii? Parzysz kawę i patrzysz jak wygłupiają się na dywanie, jak salon wypełnia się ich śmiechem, a Twoje dziecko rozsmarowuje sobie na twarzy czekoladową kanapkę.

Już, już chcesz powiedzieć coś o kupowaniu słodyczy, ale wiesz, że tak naprawdę nie jadł ich od tygodni, bo u Ciebie w domu królują daktyle i suszone morele, a w przedszkolu nie raz nie dwa ktoś poczęstował go czekoladką, więc głupio by było czepiać się akurat tego wafelka. Milczysz, wycierasz blat coraz mocniej. Patrzysz na nich i myślisz sobie – Nie udawaj, że taka jesteś dobroduszna, że tak się z dziećmi potrafisz bawić, ze mną się tak nie bawiłaś, nie miałaś dla mnie czasu, tylko czekać, aż go zranisz.

Teściowa…

Teściowa. Nie lubicie się od samego początku, a Wasze kontakty są co najwyżej poprawne. Matka Twojego męża, która nie pozwala mu dojrzeć, nie godzi się na przemianę jej relacji rodzicielskiej, na rozwój syna. Nie akceptuje upływających lat, jego samodzielności i tego, że szacunek nie jest równoznaczny z posłuszeństwem. Odchorowujesz jej wizyty migreną, długą kąpielą i nierzadko gorącymi dyskusjami z mężem. Chciałabyś je ograniczyć do minimum. A tu bach – Babciaaaa!

Skakanie po tapczanie, zabawy resorówkami, wspólne spacery, po których Twoje dziecko z wypiekami na twarzy zdaje Ci relację. Widzisz, jak Twoje małe kochane stworzonko wstrząsane jest euforią po tych spotkaniach. I jest Ci smutno. Bo wiesz, że to dla niego dobre i powinnaś się cieszyć, a wcale Cię to nie cieszy. Nie cieszy Cię fakt, że Twoje dziecko czerpie radość z przebywania wśród osób, do których Ty nie pałasz sympatią. Zadręczasz się i próbujesz polubić tę relację, ale wymaga to od Ciebie wyczerpującej dyspozycyjności emocjonalnej. Starasz się zminimalizować spotkania i czujesz ulgę do czasu, aż z ust dziecka padnie pytanie o babcię. Czujesz się winna.

Nie lubię babci…. Jak wyjść z tej pętli?

Przede wszystkim uświadomić sobie, że relacja dziecka z dziadkami to jego relacja. Wasze dziecko  jest odrębnym bytem, który powołaliście do życia. Jesteś odpowiedzialna za zapewnienie mu bezpieczeństwa i zdrowia, więc jeśli relacja babcia – wnuk go nie narusza – odpuść sobie. Dziecko bardzo szybko dałoby Ci znać, gdyby coś było nie w porządku.

Ponieważ to nie Twoja relacja – nie musisz jej lubić. Masz żal, że Twoja mama ma więcej czasu dla wnuka niż miała dla Ciebie? Pomyśl, że ona też jest bogatsza o wiele refleksji i teraz bez piętna odpowiedzialności za opiekę nad małym dzieckiem może bez skrupułów oddać się zabawie. Jeśli Twoje dziecko na tym korzysta – ciesz się, a czas wolny wykorzystaj dla siebie.

Denerwują Cię wizyty teściowej? Ustalcie harmonogram i godziny spotkań, pozwól mężowi na zabranie dziecka do babci. Przedstaw jej wasze nawyki żywieniowe i wytłumacz, dlaczego są dla waszego dziecka ważne. I daj im pożyć ze sobą!

 

PAMIĘTAJ:

Problemy małżeńskie wynikające z nadmiernej kontroli teściowej to relacje i problemy dorosłych, i tak też powinny zostać rozwiązywane – bez udziału dzieci.

 

Zapewnienie poczucia bezpieczeństwa dziecku to dostosowanie aktywności i wrażeń do jego wieku bez obciążania poczuciem winy i kłótni.

Twoja teściowa Cię nie akceptuje? Pomyśl, że kiedyś też będziesz teściową i o ile łatwiejsze jest pozwolenie na zabawę małemu dziecku z babcią pod Twoim okiem niż zaakceptowanie synowej, która może nie odpowiadać Twoim wyobrażeniom o wyborach syna.

Dzieci chłoną wiedzę oglądając postępowanie dorosłych. Pokaż swojemu dziecku, jak mądrze poruszać się w trudnej relacji. Weź głęboki oddech, pozwól mu na kontakt z babcią i zadbaj o to, by nie ranił on Ciebie ani nie krzywdził dziecka. 

Jak to zrobić?

  1. Zaakceptuj fakt, że to nie jest Twoja relacja tylko jego i babci i pomyśl, jak wpłynie na jego rozwój. Przeanalizuj zagrożenia – ewentualne szantaże emocjonalne ze strony dziadków, wprowadzanie złych nawyków żywieniowych, aprobata klapsów.
  2. Daj sobie prawo do złości i nielubienia tej relacji. Znajdź sposób na radzenie sobie z tym – w czasie, w którym Twoim dzieckiem zajmują się dziadkowie, rób coś dla siebie. Poczytaj książkę, idź na fitness, spotkaj się z koleżanką, obejrzyj film z mężem.
  3. Pamiętaj, dlaczego pozwalasz na tę relację – rozwija twoje dziecko, pokazuje mu świat z innej strony, uczy szacunku dla starszych ludzi, zapewnia rozrywki, których ty mu nie dasz – np. opowieści o Twoim dzieciństwie.
  4. Ustal zasady kontaktów – nawyki żywieniowe, bezpieczeństwo emocjonalne – komunikaty w stylu babcia Ci da cukierka, babcia Ci nie żałuje jak mama są niedopuszczalne.
  5. Rozmawiaj z dzieckiem po spotkaniach z dziadkami – upewnij się, że dziecko po tych spotkaniach przychodzi zrelaksowane, zadowolone i nie masz się czym martwić.
  6. Zapraszaj dziadków do siebie – upewnisz się, że Twoje dziecko uwielbia się z nimi bawić.
  7. Porządkuj i oczyszczaj swoje relacje – przyjrzyj się swoim uczuciom, obiekcjom i spróbuj określić, co Cię najbardziej denerwuje w tym, że Twoje dziecko przepada za babcią. Czujesz się odrzucona? Mniej kompetentna, ważna? A może trudno Ci zaakceptować fakt, że ono może lubić kogoś, kogo Ty nie cierpisz? Kogoś, kto zadał Ci kiedyś sporo bólu? Pomyśl, czy Twoje dziecko na pewno musi o tym wiedzieć.
  8. Zaufaj sobie – posłuchaj swojej intuicji, uwierz w swoje matczyne talenty a przestaniesz czuć się podjadana rosnącą relacją babci z dzieckiem. Będziesz wiedziała, że mama jest tylko jedna i nie zaburzy tego jedno popołudnie.

 

Twoje dziecko naprawdę może lubić tę trudną dla Ciebie kobietę. Ona naprawdę może dać mu wiele ciepła i radości mimo, że Ciebie przeszywa spojrzeniem zimnym jak lód. Twój syn naprawdę może przyprowadzić za 20 lat dziewczynę, której Ty nie polubisz.