Świnka skarbonka

Za każdym razem, gdy włączę TV lub otworzę gazetę otrzymuję komunikat – podrożało, zdrożeje: mleko, benzyna, prąd, ubrania dla dzieci, materiały budowlane itp. – jednym słowem życie. Jeszcze mi się nie zdarzyło usłyszeć, że cena jakiegoś produktu lub usługi została obniżona.

W dobie wszechobecnego kryzysu, który stał się już doskonałym wytłumaczeniem dla każdej podwyżki (mającej podstawy, czy też będącą okazją do zwiększenia dochodów firm) pieniądz traci na wartości – wydając tę samą sumę, przynosimy do domu coraz „chudszą” torbę z zakupami. Opłaty za prąd, wodę i gaz rujnują często nasz budżet – szczególnie ciężko bywa w zimie, gdy pojawia się konieczność ogrzewania. Dzieci rosną, potrzebne są ubrania, buty i podręczniki – oszczędzanie staje się prawdziwym wyzwaniem i coraz trudniejszą sztuką.

Jak oszczędzać pieniądze?

Nie ma na to jednej, uniwersalnej odpowiedzi. Wiele zależy od struktury danej rodziny (wieku dzieci, rodzaju potrzeb, dochodów), jej zamieszania (miasto, wieś), domu/mieszkania w jakim żyje. Jeśli ktoś ma ogrzewanie miejskie, musi się głównie martwić o czynsz, ktoś inny na wsi –  będzie miał opłaty związane z zakupem drzewa, jego przewiezieniem, pocięciem. Mieszkańcy miast, w przeciwieństwie do osób mieszkających na wsi – zwykle nie mają działki, na której mogliby hodować jakieś warzywa. Każdy przypadek należałoby rozpatrywać indywidualnie i szukać możliwych sposobów na oszczędzanie.

Z moich obserwacji wynika jednak, że rachunki możesz zmniejszyć stosując się do kilku zasad:

  • Jeśli masz małe dzieci nie warto kupować nowych ubranek. W sklepie z używaną odzieżą kupisz ciuszki równie ładne, a często nawet lepsze gatunkowo. Trzeba poświęcić chwilę czasu na wyszukanie odpowiednich rzeczy, jednak się opłaci. W sklepach z używaną odzieżą można ubierać zresztą całą rodzinę. Grunt to znaleźć sklep z dobrym asortymentem i niskimi cenami.
     
  • Jeśli masz koleżankę, posiadającą dzieci w  podobnym wieku co twoje, możecie się umówić na wymianę ubranek… Gdy jej maluch z czegoś wyrośnie, odda to tobie i na odwrót.
     
  • Poluj na promocje – słyszałam kilka razy pogląd, że promocje są po to, by wyciągnąć z nas pieniądze… Oczywiście racja… ale czemu nie skorzystać np. z promocji na proszek i nie kupić go taniej niż zwykle? Proszek zawsze się przyda. Podobnie jak np. majonez, olej czy mąka. Na promocjach opłaca się też kupować ubrania, buty – szczególnie na przecenach sezonowych. Promocje są fajne jednak zachowaj umiar… Zakup 10-tej pary butów, choćby na promocji, to nie oszczędność;)
     
  • Rób zakupy z głową – a może lepiej powiedzieć – z kartką. Zauważyłam, że nawet jeśli pamiętam co miałam kupić, to po wejściu do sklepu „wylatuje mi z głowy”. Najlepiej większe zakupy robić raz na tydzień, spisując wcześniej na liście, co się kończy, co będzie potrzebne do obiadów i reszty posiłków. Dobrze się zastanów, czy produkty, które kupisz się nie zmarnują? Czy nie będzie ich zbyt dużo? Sprawdzaj terminy przydatności do spożycia. Ważne jest także miejsce zakupów – z tego, co pewnie nie tylko ja zauważyłam, centy tych samych produktów potrafią się różnić nawet do kilku zł… Rozejrzyj się i sprawdź, w którym miejscu, co opłaca się najbardziej kupować.
     
  • Jeśli masz tylko taką możliwość (miejsce na przechowywanie, okazję zakupu produktów hurtem) pomyśl o przetworach na zimę. Warto przygotować sałatki, marynowaną paprykę, ogórki, można też zrobić sosy do makaronu, soki. Posiadanie takich zapasów to naprawdę dobry pomysł. Trzeba wprawdzie zainwestować w słoiki i produkty, ale wychodzi to dużo taniej i na pewno zdrowiej niż kupowanie „gotowców”. Moja koleżanka wiedząc, że jest w ciąży robiła sobie tarte buraczki w słoikach bez octu i dusiła jabłka, żeby dziecko miało zdrowe „słoiczki”.
     
  •  Jeszcze lepszym rozwiązaniem, niż kupowanie produktów na przetwory – jest ich wyhodowanie. Wymaga to jednak posiadania ogródka, trochę czasu i pracy. Jeśli podejmiesz ogrodnicze wyzwanie i zaczniesz uprawiać nawet mało i głównie podstawowe warzywa – przez cały rok będziesz mógł się cieszyć koprem, pietruszką (na świeżo, suszoną, bądź mrożoną), przeziębienia wyleczysz własnym czosnkiem i cebulą. Na kanapki położysz naturalnego pomidora, a sałatkę zrobisz z młodziutkiej cukinii.
     
  • Większe bardziej się opłaca – często produkt ten sam, ale w większym opakowaniu będzie lepszym zakupem. Warto niejednokrotnie zapłacić więcej i nabyć opakowanie familijne, niż zaoszczędzić np. złotówkę i kupić coś 2 razy mniejszego objętościowo (szampony, płyny do kąpieli, żele pod prysznic, pasty do zębów, makarony, oleje itp.)
     
  • Mieliście kiedyś wrażenie, że zniknęły wam pieniądze? Po miesiącu od wypłaty nie pamiętacie, co się z nią stało… Wyrzucacie sobie rozrzutność, brak gospodarności… W takim przypadku, aby temu zaradzić warto prowadzić zeszyt wydatków (na papierze, w Excelu). Zróbcie 2 tabelki – przychody i wydatki – i zapisujecie, na co, ile wydaliście. Dzięki temu będziecie w stanie ocenić, czy i ewentualnie gdzie jest szansa na jakąś oszczędność. Przekonacie się także, czy to wy za dużo wydajecie na niepotrzebne rzeczy, czy po prostu są to wydatki konieczne.
     
  • I na koniec, rady wielu już może znane – każdemu członkowi rodziny kup zwykły, plastikowy kubeczek do płukania zębów – niech woda się nie leje z kranu niepotrzebnie. W pomieszczeniach zaś, gdzie najczęściej przebywacie i najdłużej świeci się światło, wkręćcie żarówki energooszczędne.

Żmudne oszczędzanie

Oszczędzanie nie jest rzeczą łatwą, prostą i przyjemną – zwykle to konieczność, spowodowana brakiem odpowiedniej ilości środków finansowych. Jak to mówią „ Z pustego i Salomon nie naleje” – żeby oszczędzać trzeba mieć co…, a żeby zaoszczędzić trzeba często najpierw zainwestować – choćby w słoiki na przetwory, nasiona.

Warto mieć świadomość wydatków, prowadzić ewidencję – daje to poczucie kontroli, możliwość rozplanowania i ustalenia, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie.  Lepiej oszczędzać z rozmysłem, niż co miesiąc przeżywać „niespodziankę” patrząc w pusty portfel.