Śmieci

Przyglądałeś się kiedyś zawartości swojego kosza na śmieci? Zauważyłeś, jak szybko się on zapełnia? Praktycznie każda rzecz, którą kupujemy przekłada się na jeden śmieć (pusta butelka, karton, folia, itp.). Czy można żyć inaczej? Czy można nie produkować śmieci? 

Lauren jest dziewczyną z Nowego Jorku, która aktywnie działa na rzecz ochrony środowiska i w pewnym momencie swojego życia zdała sobie sprawę, że jest "śmieciową" hipokrytką. Któregoś dnia jej uwagę skupił ktoś, kto zwykle nosił ze sobą jedzenie w plastiku – plastikowa butelka na wodę, plastikowe sztućce, torba, opakowanie chipsów…. i ogarnęła ją złość, że generuje to tyle śmieci. Zła poszła do domu i zamierzała zrobić obiad – otworzyła lodówkę i zamarła… wszystkie produkty były pakowane, paczkowane w materiały z tworzywa sztucznego. 

To był pierwszy raz w jej życiu, że czuła się jakby nie była w stanie spojrzeć na siebie. To właśnie w tym momencie podjęła decyzję, że chce wyeliminować plastik ze swojego życia.

„Rzucenie plastiku” oznaczało uczenie się pakowania wszystkich produktów w inny sposób. Obejmowało to wszystko – od pasty do zębów do produktów czyszczących; wszystkie rzeczy, których nie miała pojęcia, jak zrobić i musiała nauczyć się je przygotowywać.

Zero odpadów

Pewnego dnia Lauren natknęła się na blog o nazwie Zero Waste Home. Jest on opisem życia kobiety o imieniu Bea Johnson, żony i matki dwojga dzieci z Kalifornii, która w praktykuje zasadę "zero odpadów". W tym momencie miała już wyeliminowany prawie cały plastik ze swojego życia. Pomyślała więc, że jeśli czteroosobowa rodzina może żyć na zasadzie zero odpadów, to ona też może.

Jak Lauren przeszła od zasady zero plastiku do zero wyrzucania/produkowania śmieci?

  • przestała kupować produkty w opakowaniach i zaczęła przynosić własne torby i słoiki do sklepu – napełniając je produktami „masowymi” dostępnymi w supermarkecie na wagę raczej.
  • przestała kupować nowe ubrania i zaczęła ubierać się w second-handach
  • sama przygotowywała kosmetyki i środki czystości domowymi sposobami
  • niepotrzebne/dublujące się rzeczy rozdała, sprzedała
  • zaczęła planować sytuacje, które mogą powodować potencjalne marnotrawstwo
  • zaczęła mówić "nie" rzeczom typu: słomki do koktajli, jakie zwykle otrzymuje się w barach, plastykowym/papierowym torbom w sklepach, itp.

 

Ta zmiany w jej życiu nie odbyły się z dnia na dzień. Proces ten trwał ponad rok i wymagał wiele wysiłku.

Oto tylko kilka kwestii, które Lauren wymienia jako te, które zmieniły się na lepsze odkąd jest „wolna od śmieci”:

  • Oszczędność pieniędzy
    Dzięki temu, że na zakupy chodzi z listą – nie nabywa rzeczy niepotrzebnych, drogich pod wpływem impulsu. Dodatkowo, zakup żywności luzem oznacza, że nie płaci dodatkowo za opakowanie. Ubrania kupuje „używane”, przez co ich ceny są dość niskie.
     
  • Lepsze odżywianie
    Żywność sprzedawana bez opakowań bywa raczej zdrowa – tym samym możliwość wybrania czegoś niezdrowego jest mocno ograniczona. Zamiast produktów przetworzonych je dużo owoców i
    warzyw, organicznych ziaren i roślin strączkowych, a także wiele sezonowych, lokalnych potraw i produktów.
     
  • Poczucie szczęścia
    Teraz typowy tydzień Lauren  obejmuje jedną wyprawę do sklepu, aby kupić wszystkie składniki, których potrzebuje. Nabywa wtedy nie tylko jedzenie, ale także produkty do czyszczenia i higieniczne (wszystkie rzeczy, których używa mogą być wykonane z prostych składników). Dla niej jest to nie tylko łatwiejsze i bezstresowe, ale zdrowsze (bez toksycznych chemikaliów!). Założyła bloga, dzięki czemu spotyka i ma okazję rozmawiać z ciekawymi, podobnie jak ona myślącymi osobami, poznaje nowych przyjaciół. Podkreśla, że jej życie nabrało teraz nowej jakości.

 

Chcielibyście poznać Lauren bliżej? Zobaczyć, jak wygląda jej życie w praktyce? Warto zajrzeć na jej bloga www.trashisfortossers.com

 

Na podstawie: http://www.mindbodygreen.com/0-16168/i-havent-made-any-trash-in-2-years-heres-what-my-life-is-like.html